RSS
  • 2013PL

    Mar 28 2013, 16h35

    Styczeń
    Najlepsze płyty: Popek -Monster 4/10
    Gówno miesiąca: B.r.O - High School 1.5/10
    Największy zawód: -
    Jeszcze nie słuchałem: Raca - Pamiętniki Ludzi Nienormalnych, Cira - Plastikowy kosmos
    Luty
    Najlepsze płyty: -
    Gówno miesiąca: Verba - 14 lutego 0/10 , Guova - Śmietnik 0/10
    Największy zawód: O.S.T.R. & Hades - HAOS 2/10
    Jeszcze nie słuchałem: Pęku - Jak Feniks z Popiołów, Tomiko - Portfolio, Obywatel MC - Getto Deluks
    Marzec:
    Najlepsze płyty: Tede - Elliminati 9/10, Bezczel - A.D.H.D. 6,5/10
    Gówno miesiąca: South Blunt System - I'm Seeing 0/10
    Największy zawód: -
    Jeszcze nie słuchałem: DDK RPK - Od serca 2012, Polskie Karate - Polskie karate, Buka - Wspaniały widok na nic interesującego
  • 10 NAJLEPSZYCH PŁYT W HISTORII POLSKIEGO RAPU cz.4

    Jun 11 2012, 21h26

    1. Tede - S.P.O.R.T. (2001)

    Najlepszy kawałek na płycie: Drin za drinem
    5 zdań o płycie: Chociaż od wydania debiutanckiego albumu Tedego parę dni temu minęło już okrągłe jedenaście lat to nadal jest ona moim osobistym numerem jeden i wracam do niej równie często co kilkanaście lat temu. Każdy kawałek z tego albumu jest dla mnie wyjątkowy, niepowtarzalny, płyta idealna. No może poza jednym aspektem. Chodzi mianowicie o track nr 10. Wspominkowa nawijka o Powstaniu Warszawskim na featcie z WSZ i CNE. No i niestety jest to dla mnie asłuchalny kawałek, okropne zwrotki gościnne i mega wkurwiający bit kumulują mega chujowy track, chyba nawet najgorszy jeśli popatrzymy na wszystkie numery z solówek Tedego. S.P.O.R.T. to przede wszystkim nieśmiertelne klasyki i hity z tamtych czasów takie jak Wyścig Szczurów, niezaprzeczalnie najlepszy (dla mnie do dziś nic nie było w stanie go przebić) banger w historii polskiego baunsu w postaci Drina za Drinem, przy którym obaliło się nie jeden kieliszek. Można tak wymieniać i wymieniać. Nieśmiertelny storytelling „Mróz”, najlepszy jaki napisał Jacek, zajebista sesja freestylowa z Borixonem która przyniosła nam klasyka w postaci „Odcinam Się”… Każdy track wnosi coś innego i razem tworzą one niepowtarzalny klimat pierwszej solowej płyty Jacka Granieckiego. Gdyby nie ten nieszczęsny „A Pamiętasz Jak...” byłby to album nie do przebicia, album absolutnie perfekcyjny, który mimo setek odsłuchów nie jest w stanie się nudzić dzięki luźnej, szczeniackiej nawijce Tedzika, jego niepowtarzalnemu już w tamtych czasach flow i charakterystycznej barwie głosu. Tede zawsze był dla mnie mega kotem i chociaż ostatnie poczynania Jacka mają różny efekt to nikt nie odbierze mu tego że już ponad dekadę temu nagrał i wyprodukował (bity i teksty) album który nadal dla całej sceny jest nie do doścignięcia pod wieloma względami.

    To już koniec tego rankingu. Cieszę się dużym (jak na takie wieczorne wypociny przeciętnego słuchacza rapu) zainteresowaniem tego „projektu” czy dziękuję za prywatne wiadomości od różnych osób pytającymi się kiedy następna część i co będzie na jakim miejscu :). W planach oczywiście następne rankingi, może trochę bardziej profesjonalnie i poważniejsze. Pozdro600
  • 10 NAJLEPSZYCH PŁYT W HISTORII POLSKIEGO RAPU cz.3

    Jun 5 2012, 21h24

    4. Małolat & Ajron - W Pogoni Za Lepszej Jakości Życiem (2005)

    Najlepszy kawałek z płyty: Rap z boiska
    5 zdań o płycie: Płyta bardzo specyficzna. Jak i sam Małolat. Nieszablonowe i niepodrabialne flow, którym osobiście sam się mocno jaram powoduję że płytka jest kozacka. Ale tutaj w jedynym przypadku na całej liście nie MC odgrywa najważniejszą rolę. Ajron - beatmaker który wyprodukował cały album powoduję że jest to jedna z najlepszych pozycji w kraju. Klasyczne bębny do których nie pasował by każdy wokal wynoszą tą płytę pod względem podkładu pod nawijkę absolutnym klasykiem. Małolat doskonale dopełnia Ajrona na tym krążku co na scenie jest raczej fenomenem ale fakt jest ten niezaprzeczalny. Nie mówię wcale że Małolat jest złym raperem. Wręcz przeciwnie bardzo go lubię, ale trzeba przyznać że wybitny lirycznie jakoś nie jest i często na trackach zdarzają mu się wpadki wynikające chyba z nieprzemyślenia do końca tego co chcę zawrzeć w swojej szesnastce. Wielka szkoda że Ajron dołączył do ekipy tych którzy nie dali sobie czasu na pełne zaprezentowanie swoich możliwości.

    3. Grammatik - Światła miasta (2000)

    Najlepszy kawałek z płyty: Pamiętam (feat. Fisz)
    5 zdań o płycie: Absolutne arcydzieło pod względem lirycznym. Ten album nie mógł po prostu nie wyjść. Gdy na jednym projekcie spotykają się Eldo i Noon to wiadomo od razu że musi to być klasyk. Grammatik na czele (?) z Eldoką rymujący na bitach Noona dwanaście lat temu nadal, pomimo naporu czasu i setek innych polskich produkcji pozostaję świeżą, aktualną i przede wszystkim genialną produkcją wpisującą się już na zawsze złotymi literami w historie polskiej kultury hip hopu. Rapujący wtedy Ash i Jotuze, zawsze lirycznie pozostawali w tle Leszka (chociaż Ash miał swoje lepsze momenty na Światłach Miasta gdzie dorównywał Eldoce), ale podobnie jak miało to miejsce z WWO idealnie dopełniali głównego twórcę sukcesu ekipy i bez nich nie było by mowy o takiej płycie jaką znamy dziś. Ostatnia reedycja tego albumu i dostanie się nim na listę najlepiej sprzedających się płyt w Polsce pokazuję tylko że mimo czasu jaki minął od premiery, słuchacze nadal chętnie wracają do tamtych czasów gdzie młodzi chłopacy z Warszawy, swoimi dojrzałymi spostrzeżeniami na temat świata wyznaczyli poziom do którego garstce na przestrzeni lać udało się choćby zbliżyć.

    2. Pezet-Noon - Muzyka Klasyczna (2002)

    Najlepszy kawałek z płyty: Re-fleksje
    5 zdań o płycie: Trudno mi było wybrać tu najlepszy track. Gdyż cały krążek, od deski do deski jest dla mnie absolutnym majstersztykiem. Drugi przedstawiany w topowej trójce z albumów w którym palce maczał Noon. On wraz z Pezetem stworzyli duet któremu nikt nawet w połowie nie był i nadal nie jest w stanie dorównać. Pezet dla mnie solowo nigdy nie był jakimś geniuszem i tylko jego dwa projekty zrealizowane wspólnie z Noonem mogę ocenić jako klasyki. Ten powiew świeżości jaki w tamtym czasie wprowadziła ta płyta był czymś nie do opisania. Połowa numerów z tego albumu to dziś klasyki, a ich fragmenty są często cutowane czy wykorzystywane do follow up’ów. Jest to na pewno najlepsza płyta Pezeta i tekstowo szczyt jego możliwości (bo wątpię żeby dubstepowa płyta z Sidneyem miała coś w tej materii zmienić). Noon chyba także nie stworzył ani nie stworzy już takich arcydzieł jak np. bity do Re-Fleksji, Seniority czy kultowego Slangu. Na tym albumie nie widzę żadnych minusów. A jednak znajduję się on na miejscu drugim. Czy jakąś płyta była w ogóle w stanie przebić taką petardę jak duet Kapliński-Bugajak? A no istnieje taka jedna…
  • 10 NAJLEPSZYCH PŁYT W HISTORII POLSKIEGO RAPU cz.2

    Mai 30 2012, 14h15

    7. Eldo - Eternia (2003)

    Najlepszy kawałek z płyty: Plaża
    5 zdań o płycie: Jedyna płyta Eldo którą wielokrotnie przesłuchałem od deski do deski i znam większość tracków na pamięć. Jedyny słabszy moment na płycie to kawałek Oryginalny Pilsner, który zawsze przewijam. Reszta jest genialna, spójny album, spokojne bity i ton głosu Eldo tworzą ten album niezwykle przyjemnym do słuchania. Jakoś inne solowe projekty uszatego nie stoją już na takim poziomie jak ten. A tracki takie jak Mędrcy z Kosmosu który jest absolutnym klasykiem, pokazują że Eldo jest w stanie napisać nie tylko spójną i dobrą płytę ale również płytę z dobrymi singlami. A ceny tej pozycji na allegro udowadniają tylko jaką pozycje ma ta płyta spośród polskich klasycznych cedeków . Brak bangierów których jestem fanem, ale co tu się dziwić to w końcu płytka Eldo, polskiego rapera-mickiewicza. Leszek nigdy nie był typem rapera który bawiłby się głosem czy flow na tracku a woli nagrywać na swój nudny, sprawdzony sposób. I chwała mu za to bo pisanie poezji na bicie wychodzi mu jak mało komu.

    6. Eis - Gdzie jest Eis? (2003)

    Najlepszy kawałek z płyty: Najlepsze Dni
    5 zdań o płycie: Po pierwsze powiem że od tej pozycji każda następna równie dobrze mogła by być na miejscu pierwszym. Ale musiałem je ustawić jakoś numerycznie i padło że na numeru szóstym wyląduje płytka Eisa. Absolutny klasyk, płyta owiana największą mgiełką tajemnicy w całym polskim rapie. Eis to raper nad którym najwięcej się gdybie. A co gdyby nadal rapował, a co gdyby wrócił dziś. Eis to tajemniczy raper. Nagrał płytę z Deną jako Elemer, gdzie głównie przez średniej jakości bity ta produkcja nie odbiła się szerokim echem. I jeżeli to wystarczająco nie zniechęciło Eisa do zaprzestania nagrywania to na pewno zrobiła to jego solowa płyta która sprzedała się równie słabo i podobnie jak płyta z Deną nie wzbudziła ogólnopolskiego zachwytu fanów, mimo pozytywnych recenzji. Eis nigdy nie ukrywał że zależało mu na hajsie (to łączy go z autorem tekstu). Płyta jest idealna, Eis bawi się rytmiką, zajebisty offbeat (Box-i-Kox) nagrany w czasach kiedy takie akcje były nie do pomyślenia, zajebiste bity i co tu dużo mówić - Eis wyprzedzał swoją epokę. Szkoda że stał się legendą dopiero po tak długim czasie. Teraz ponoć jest redaktorem naczelnym serwisu pudelek.pl, ile w tym prawdy nie wiem. Tym czy innym sposobem pewnie dorobił się „pierwszego miliona przed trzydziestką” o czym zawsze marzył. Gdziekolwiek jest teraz Eis, szkoda że nie ma go na rap scenie.

    5. WWO - We własnej osobie (2002)

    Najlepszy kawałek z płyty: Damy radę
    5 zdań o płycie: Idealna płyta uliczna. Każdy track zajebiście komponuję się w tej produkcji i trudno by mi było wyobrazić sobie ten album bez jakiegokolwiek kawałka który znalazł się w finalnej wersji tracklisty. Płytki mógłbym słuchać bez końca. „Pewnego Dnia” - niesamowicie emocjonalny kawałek, zawsze słucham go z wielką przyjemnością, „Halabardy” - pierwszy „europejski” hit Jędruli, prawdziwy klasyk, nawet ziomki które jakoś mocno nie siedzą w rapie z mojego miasta potrafią z pamięci wyrecytować zwrotki Sokoła i Realisty z tej nagrywki. Można by tak opisywać każdy track z tej płyty, każdy jest wyjątkowy. Z każdym wiążę pozytywne wspomnienia z przeszłości. Kawałki takie jak „Nie bój się zmiany na lepsze”, „W Wyjątkowych Okolicznościach” czy w końcu „Damy Radę” to jedne z największych klasyków w historii pl rapu które na stałe ugruntowały pozycję WWO na rodzimej scenie. Niestety skład ten już nie funkcjonuję. Jędker który dla wielu był „tym gorszym” , a dla mnie osobiście dodawał kolorytu i znakomicie dopełniał Sokoła ( i na odwrót) wybrał drogę którą ciężko jest mi zrozumieć. Z hardkorowego zipa stał się zeszmaconą nieudaną „europejską” pop gwiazdką razem z ciepłym Redem. I tak najlepszy skład powstały z ZIP składu (zaraz za nimi TPWC i Zipera) odszedł od nas śmiercią naturalną i nie zanosi się na jego powrót , a jeśli taki miałby miejsce to czy fani zapomną Jędrkowi co zrobił razem z Monopolem ? Nie sądzę.
  • 10 NAJLEPSZYCH PŁYT W HISTORII POLSKIEGO RAPU cz.1

    Mai 26 2012, 20h55

    Coś natchnęło mnie do stworzenia tej listy, zrobiłem to dla siebie gdyż miałem taką wewnętrzną potrzebę. Kończąc ją doszedłem do smutnego wniosku, najnowsza płyta która naprawdę rusza moje serce pochodzi z 2005 roku. Od tego czasu nic nie było w stanie na dłużej mnie przykuć do odtwarzacza i nie skłoniło do powiedzenia „to jest mega, genialna płyta”. Większość raperów wydaję płyty o problemach nastolatków żeby mieć hajs na utrzymanie swoich domów i zapewnić dobrą przyszłość swoim synom i córkom. Trochę to wszystko zatraciło prawdziwość którą miało w latach 1995-2003 gdy większość dzisiejszych pierwszoligowców sama była młodymi w większości łysymi gówniarzami, miało problemy z prawem, swoje własne przypały i nie mieli żadnych planów na przyszłość. Kiedy muzyka była lepsza to subiektywne zdanie każdego z osobna. Ja przedstawiam wam moją listę dziesięciu najlepszych płyt w historii polskiego rapu.

    10. donGURALesko - Opowieści z betonowego lasu (2002)

    Najlepszy kawałek z płyty: Rymmajster
    5 zdań o płycie: Listę otwiera solowy debiut najbardziej znanego rapera z Poznania. Coś co czyni tą płytę zajebistą to na pewno bity, grube bangiery trzęsące słuchawkami i dopełniająca ich ostra Braga nawijka Dona genialnie się uzupełniają. Można się przyczepić do mocnego początku płyty i lekkiego zamulania słabszymi trackami pod koniec (oprócz tracka Chropowata Technika - grubego bangiera) Gural nigdy nie był mistrzem liryki i na swojej pierwszej płycie nie zachwycał mega techniką a rymy czasownikowe to tutaj standard. Wielki sentyment do tej płyty, moim zdaniem najlepszej Piotrka, szkoda jedynie że większość obecnych „fanów” Gurala nie ma bladego pojęcia że taka płyta istnieje i nigdy zapewnie nie będzie im dane sprawdzić jak zaczynał gural. A na najnowszych produkcjach Gurala nie uświadczymy już takiego braggadacio jak z 2002 roku.

    9. Flexxip - Fach (2003)

    Najlepszy kawałek z płyty: Oszuści (feat. Ciech)
    5 zdań o płycie: Polska perełka, mocna pozycja w głośnikach na lato. Wkurwia mnie tylko to że skład Mesa i E.Blefa jest cholernie w Polsce niedoceniony. Jest to pozycja absolutnie obowiązkowa dla wszystkich fanów Mesa u których sytuacja ma się podobnie jak wyżej u Gurala, nie mają pojęcia że taki krążek istnieje. Szerszym echem do świadomości polskiego słuchacza przebił się tylko chwytający za serce ( a to nowość) singiel - List. Dla mnie absolutnie najlepszy na całej płycie jest track z gościnnym udziałem Ciecha, zabawnie opowiedziane sytuacje z życia napotkanych przez raperów w swoim życiu oszustów. Cała płytka niezwykle luźna i co tu dużo mówić nagrana w najlepszym okresie rymowań Piotrka na której daje nam on od siebie co najlepsze.

    8. Peja/Slums Attack - Na legalu? (2001)

    Najlepszy kawałek z płyty: Kolejny Stracony Dzień
    5 zdań o płycie: Dla mnie, pierwszy słuchalny album Rysia w którym raper z Poznania nie terkocze niezrozumiale jak karabin maszynowy. Spójna płytka opowiadająca o perypetiach młodego wtedy poznańskiego niezbyt zamożnego dzieciaka . Z tej płyty pochodzi największy przebój w historii polskiego rapu - Głucha noc, o którym co by dużo nie mówić, pozycji klasyka nikt mu nie zabierze. Osobiście najlepiej słucha mi się zawsze stroytellingu „dnia z życia” Peji na którym Ryszard zajebiście wjeżdzą w bit co nie zdarza mu się często (o ile w ogóle). Przyjemne bity i duża ilość kawałków które odniosły mniejszy lub większy sukces komercyjny powoduję że jest to jeden z najlepszych krążków wydanych w Polsce.