Jak co roku o tej porze zachciewa mi się muzycznych podsumowań. Jak zwykle powstaje moja prywatna lista, która śmieszy, szokuje i denerwuje innych, a uzasadnienia są totalnie „z dupy”. Ten subiektywny ranking płytowy powstaje głównie po to, abym za kilka lat mógł go przejrzeć i sam z siebie się pośmiać: „ jak mogłem czegoś takiego słuchać i w ten sposób pisać?!”. Subiektywny i dla mnie, więc po co go publikuję? Nie ukrywam, że liczę na dyskusję oraz spostrzeżenia. Może ktoś przeoczył ważne wydawnictwo płytowe? Może to ja coś przeoczyłem? Mam nadzieję, że każdy skorzysta na lekturze tekstu i ewentualnych komentarzy.
W porównaniu z rokiem 2010, przesłuchałem o około 30 płyt mniej. Przyczyniło się to tego wiele zdarzeń: awaria słuchawek, zgubienie słuchawek, awaria drugich słuchawek, oraz nieudana końcówka roku w której nałogowo słuchałem Małpy.
Również przez pewną niechęć do słuchania odkrytych zaległości w końcówce roku, nie udało mi się odrobić lekcji i w tym zestawieniu nie znajdą się płyty…