Spring Rock Festival jest jedną z niewielu imprez w naszym kraju, dzięki której mogą zaprezentować się - przed szerszą publicznością – jeszcze nieznane młode zespoły, reprezentujące rockowe lub pokrewne stylistycznie nurty muzyczne. Nazywany niekiedy „małym Przystankiem Woodstock”, organizowany jest corocznie w Nowej Soli, do której zostają zapraszane, z roku na rok, coraz to znakomitsze kapele, chcące promować swoją twórczość artystyczną właśnie w ten sposób. Zainteresowanie muzyką rockową wśród młodych słuchaczy, spragnionych wysłuchania bliskich im dźwięków oraz poznawania nowych zespołów, jest dość duże, przez co festiwal cieszy się ogromną popularnością. Z uwagi na przyciągnięcie jeszcze większej publiczności, co roku na festiwal zapraszane zostają również gwiazdy krajowego i światowego formatu. Na nowosolskiej scenie w poprzednich latach wystąpili m.in.:
Hunter czy
TSA. Tegorocznymi gwiazdami Spring Rock Festival byli:
Rob Tognioni (australijski gitarzysta, znany m.in. ze współpracy z legendarnym zespołem
Ten Years After) oraz
Closterkeller -zespół będący prekursorem gatunku gotyckiego i atmosferycznego rocka w Polsce, który przez dwadzieścia lat istnienia wypracowywał swój własny, niepowtarzalny styl, pracując tym samym na miano kultowego, a wokalistka i liderka zespołu, charyzmatyczna Anja Orthodox, stawała się żywą legendą. Zespół został doceniony nie tylko przez fanów, ale również i przez krytyków. Teksty piosenek Anji Orthodox czy też pełna niepokoju i tajemnicy muzyka, nasycona grozą i mrokiem sprawiły, iż kapela zapracowała na miano prekursora muzyki gotyckiej w Polsce, wokalistka natomiast stała się czołową damą gotyckiej sceny muzycznej. Pewnie żaden z fanów gatunku nie wyobraża sobie obecnie Castle Party (jeden z największych w Europie muzycznych festiwali utrzymanych w klimacie rocka gotyckiego odbywający się w Bolkowie na Dolnym Śląsku) bez Closterkellera. Ich twórczość dla gotów ma ogromne znaczenie duchowe i moralne, a muzycy są dla nich prawdziwymi autorytetami.
Choć zespół nigdy nie osiągnął większego sukcesu komercyjnego, to jednak nie trudno się dziwić, iż dla fanów kapeli ich koncert w Nowej Soli był ważnym wydarzeniem.
Występ rozpoczął się zgodnie z planem o 22:00, bez żadnego opóźnienia. Pierwsza na scenie pojawiła się Anja Orthodox, przywitana oklaskami i krzykami radości ze strony widzów. Przywitała publiczność paroma ciepłymi słowami, po czym zespół rozpoczął swój występ.
Pod względem muzycznym koncert był naprawdę dobry. Wykonane przez kapelę utwory brzmiały niczym te nagrane i zarejestrowane w studio. Nogi same rwały się do tańca na dźwięk dobrych gitarowych riffów, wyraźnych klawiszowych dźwięków i rytmicznej perkusji. Śpiew Anji Orthodox był równie piękny i głęboki jak ten, do którego się przyzwyczailiśmy wsłuchując się w piosenki zawarte na płytach zespołu. Nie trzeba podkreślać, że Anja w śpiew oddawała całą siebie, co dodawało tekstom jej piosenek realizmu.
Sama piosenkarka okazała się być niezwykle ciepłą, charyzmatyczną osobą, pełną wdzięku, ale również i dystansu do samej siebie. Parokrotnie zabierała głos, wypowiadając się do publiczności. Potrafiła żartować z samej siebie jak i również nawiązać dobry kontakt z widownią. Zachowywała się niezwykle naturalnie, specjalnie się nie wywyższając.
Pogoda niestety nie dopisała. Chociaż noc była dość ciepła, to jednak przez dużą część koncertu padał deszcz, odstraszając tym samym część widowni. Wierni fani jednak pozostali do samego końca, razem skacząc i tańcząc w rytm wykonywanej muzyki, nawet podczas burzy, która dodawała jednak klimatu całemu wydarzeniu. Piosenkarka bardzo podziękowała tym, którzy, mimo niesprzyjającej pogody, postanowili jednak pozostać pod sceną.
Niestety koncert nie odbył się bez małego incydentu. Niespodziewanie, w samym środku występu, podczas piosenki „Władza”, bariery ochronne przekroczył pewien młody mężczyzna. W mgnieniu oka wtargnął na scenę, czym zresztą przestraszył nieco solistkę i muzyków. Ochronie jednak na szczęście udało się sprawnie usunąć intruza, nim zdołał zbliżyć się do wokalistki. Oprócz tego wybryku, publiczność podczas koncertu zachowywała się dość spokojnie. Ubrana na czarno młodzież wczuwała się w muzykę. Żwawo się ruszając, obowiązkowo obecni na koncercie goci przeżywali muzyczną ekstazę.
Zespół Closterkeller, ze względu na wielkie prośby publiczności, bisował tego wieczora aż dwa razy. Oprócz hitów swojego autorstwa, które na stałe wpisały się w historię polskiej muzyki gotyckiej, zaprezentowano również własną interpretację piosenki „Zegarmistrz światła purpurowy”
Tadeusza Woźniaka.
Anja Orthodox, żegnając się z publicznością, zaprosiła wszystkich obecnych na Castle Party 2008. Tym samym także potwierdziła obecność Closterkeller na tejże imprezie.
Na sam koniec tej recenzji chciałem gorąco polecić opisywany powyżej zespół do przesłuchania każdemu, kto lubi inteligentną, niekomercyjną muzykę, mającą w sobie to „coś”. To „coś” to po prostu gotyk, to „coś” to ten niespotykany nigdzie indziej klimat, to „coś” to po prostu muzyka, która budzi w nas najgłębsze uczucia. Muzyka duszy.
Autor: Kappi123