• Top 21 2009

    Nov 27 2009, 17h31 por Faustus616



    1. Riverside - Anno Domini High Definition

    Riverside swym ADHD zmiażdżyło mnie, zmasakrowało i dało dowód na to, że można jeszcze w muzyce zrobić coś świeżego, nie sięgając po jakieś wielkie eksperymenty. Po zakończeniu trylogii Reality Dream, pełnej schizofreniczno-sennego klimatu przypominającego czasami Katatonię, Warszawiacy obrócili się ze swoją muzyką o 180 stopni i nagrali album pełen energii i wręcz metalowy. Pierwsze zaskoczenie czeka na nas już w rozpoczynającym album utworze Hyperactive. Spokojne fortepianowe intro może dosyć mocno zmylić, ponieważ zaraz później chłopaki grają swój najszybszy i najbardziej popieprzony kawałek w historii. W następnych trackach chłopaki nie tracą tempa, utwory zyskują na rozbudowaniu, pojawia się również masa przeróżnych smaczków, takich jak dodająca klimatu funky orkiestra dęta z Lao Che, theremin i orientalne motywy w Egoist Hedonist, cudowna pozytywka w Left Out czy pierwsze w historii tego zespołu blasty w Hybrid Times. Wolniej jest tylko w kawałku Left Out, kojarzącym się klimatem trochę z Opeth, ale już końcówka jest iście prog-metalowa, z popieprzonymi partiami klawiszy. Właśnie - klawisze. To co Michał Łapaj zrobił tutaj na swoim Hammondzie zakrawa o geniusz. Również Grudzień zagrał znakomite solówki, a bas, jak zwykle, jest fenomenalny. Pokłony należą się chłopakom za rewelacyjne skomponowanie utworów. Piosenki są cholernie rozbudowane, rzadko kiedy pojawia się ten sam motyw dwa razy, nie ma też hiciorów na miarę Conceiving You oraz 02 Panic Room. Produkcja również stoi na wysokim poziomie, może poza brzmieniem perkusji, ale z tym akurat zawsze był problem w Riverside. Szymonowi Czechowi udało się wydobyć takie brzmienie, jakby zespół nagrywał "na setkę". Wady? Jakie wady może mieć najlepsza płyta, nie tylko tego roku, ale jedna z najlepszych jakie nagrano? No, może właśnie poza tym nieszczęsnym brzmieniem perkusji :) A poza tym klasa - ADHD to album genialny, uciekający od jakichkolwiek klasyfikacji gatunkowych. 5 kawałków, 44 minuty i 44 sekundy (w końcu czwarta płyta) muzyki dają takiego energetycznego kopa, jak mało co. I szkoda tylko, że nie udało mi się ich zobaczyć w tym roku w Opolu.



    2. Mastodon - Crack The Skye

    Mastodon powrócił dojrzalszy, bardziej progresywny i lepszy. Na Crack the Skye chłopaki z Atlanty pokazują pełnię swoich możliwości, udowadniając, że sukces jaki udało im się osiągnąć (nowy album zdobył 11-ste miejsce na Billboardzie!) nie był przypadkiem. W porównaniu do poprzedniej płyty, Blood Mountain, może i Mastodon stracił na przebojowości, ale udało im się nagrać album bardziej rozbudowany i, moim zdaniem, głębszy. Znajdziemy tutaj dwa epickie kilkunastominutowe kawałki, banjo (mój faworyt na płycie - Divinations), schowany z tyłu mellotron (The Czar), vocoder (kawałek tytułowy) czy elementy orientalne (Ghost of Karelia). Na japońskiej edycji znalazł się również całkiem udany cover Just Got Paid ZZ Top. Instrumentalnie oczywiście zespół jest na najwyższej formie, solówki są znakomite, szczególnie uwielbiam pokręcone gitary w jednym z fragmentów The Last Baron (kojarzą się dosyć z Capillarian Crest). Owacje na stojąco należą się perkusiście, Brannowi Dailorowi, który jak zwykle stworzył rewelacyjne partie. Bardzo podoba mi się również produkcja, sucha, ale nadająca takiego trochę pustynnego klimatu. Co tu więcej mówić - Mastodon udowadnia, że tytuł "objawienia muzycznego XXI wieku" nie został im nadany przez przypadek. Teraz tylko zostaje czekać na to co stworzą na soundtracku do Jonah Hex ;)



    3. Porcupine Tree - The Incident

    Brytyjczycy powracają ze swym dziesiątym już albumem w wyjątkowo dobrej formie. Nowe dzieło wydaje się być jeszcze lepsze, cięższe i różnorodniejsze od, rewelacyjnej przecież, poprzedniczki. Płyta składa się z dwóch krążków. Na pierwszym znajduje się 55-minutowa suita, podzielona na 14 części. Steven Wilson po raz kolejny pokazuje swój geniusz, przez całe 55 minut nie ma ani chwili monotonii. Zaczyna się bardzo metalowo, od intra Occam's Razor oraz następującego zaraz po tym, rozpędzonego The Blind House, ze świetną elektroniką w środku. Później robi się spokojniej, ale nigdy nie nudniej. Drawing the Line zaczyna się od cudownej pozytywki, aby w hiciarskim refrenie zabrzmieć niczym Placebo. W część tytułowa Jeżozwierze potrafią zachwycić industrialnym klimatem, aby w mym ulubionym Octane Twisted znów nabrać ciężkości i epickości, i w wieńczącym płytę Drive the Hearse pozwolić słuchaczowi popaść w zadumę. Na drugim krążku, zatytułowanym Remember Me Lover, znajdują się cztery kawałki, powstałe w wyniku przerw w pracy nad tytułowym utworem, które również trzymają wysoki poziom. The Incident to album pozbawiony jakichkolwiek wad, zachwycający już od pierwszego przesłuchania, z rewelacyjną, niezwykle przestrzenną produkcją Wilsona.



    4. Katatonia - Night Is the New Day

    Jedna z najbardziej oczekiwanych przeze mnie płyt absolutnie nie zawiodła. Night is the New Day to krążek absolutnie przejmujący, z jesienną atmosferą, która urzeka od pierwszego przesłuchania. Mimo, że można uznać, że jest to logiczna kontynuacja The Great Cold Distance, to jednak daleko Szwedom do kopiowania tej, swoją drogą genialnej, płyty. W przeciwieństwie do THCD, które jest najbardziej gitarowym albumem Katatonii od ich doomowych początków, nowy album jest chyba najlżejszym w ich karierze. Mniej tu gitarowych riffów (choć trafiają się znakomite jak ten orientalny z Liberation, przypominający nieco Amorphis, czy "tarantinowski" motyw w Onward into Battle), więcej klawiszy i elektroniki, które praktycznie zdominowały nowe dzieło Szwedów oraz, jak zwykle, prześlicznych wokali Jonasa Renkse. Warto wspomnieć, że nowe piosenki zyskały na różnorodności, obok mocniejszego Forsaker oraz Liberation, znajduje się akustyczne Idle Blood, które może mocno się kojarzyć z Burden Opeth, trochę industrialne The Promise of Deceit, doomowe oraz wręcz grobowe Nephilim (szczególnie uwelbiam te halloweenowe klawisze w końcówce), a także wieńczące album Departer, zagrane całkowicie na klawiszach, z użyciem elektroniki oraz gościnnym udziałem Tomasa Lindera. Można narzekać, że brakuje czasem jakiegoś mocniejszego uderzenia, że poprzedni album był lepszy, ale jednak mało kto potrafi zbliżyć się do poziomu tego albumu. Night is the New Day to zdecydowanie płyta magiczna i kopa temu, kto sądzi inaczej :P



    5. Rootwater - Visionism

    I jak tu można mówić, że polska scena metalowa ssie, skoro mamy tak świetne zespoły jak Behemoth, Riverside (choć to bardziej prog rock), Black River czy właśnie Rootwater. Warszawiacy na Visionism po raz trzeci oferują egzotyczny mariaż heavy metalu z punkiem, hardcorem, thrashem, nu-metalem i folkiem. Mimo, że słychać tu inspirację Sepulturą, Soulfly czy czasami nawet KoRnem bądź Faith No More, to nie ma mowy o żadnej kopii, Rootwater brzmi oryginalnie i tak jak nikt inny w tym kraju. Rewelacyjne refreny, mięsiste brzmienie, bardzo dobra perkusja (brawa dla Pawła Jaruszewicza, który zaraz po nagraniu płyty odszedł do Vader). I wokal - wizytówka tego zespołu. Macieja Taffa chyba nikomu nie trzeba przedstawiać, urósł on już do rangi postaci kultowej na polskiej scenie metalowej i jak najbardziej zasłużenie. Jest on na Visionism, jak zwykle zresztą, niesamowity, mało kto potrafi nadać piosenkom tak ogromnego groove'u, jak on. Jego głos jest niezwykle wielobarwny, potrafi wydobyć z siebie bełkot a'la Jonathan Davis (Timeless) czy podrobić manierę wokalną Maxa Cavalery (Steiner). Warto wspomnieć o bonusowym kawałku, niejakiej Haydamace. Jest to folkowo-metalowa piosenka, przypominająca trochę dokonania Gorana Bregovicia, nagrana wspólnie z ukraińskim zespołem folk-rockowym Haydamaky i można powiedzieć tylko jedno słowo - MOC! Jeśli chcecie sobie poprawić humor to ta piosenka o nieszczęśliwie zakochanym Kozaku potrafi to uczynić jak mało co Wink Wady - płyta odrobinę jest zbyt długa, osobiście bym wyrzucił trochę gorsze Alive i Under the Mask, i myślę, że album by na tym tylko zyskał. A poza tym nic więcej - MARSZ DO SKLEPÓW!



    6. Steven Wilson - Insurgentes

    Pierwsza solowa płyta lidera Porcupine Tree, Blackfield, Bass Communion i miliona innych projektów udowadnia, po raz wtóry zresztą, że czego ten człowiek nie dotknie, zamienia się w złoto. Wilson, wraz z Insurgentes, zabiera słuchacza w podróż po wszystkich swoich muzycznych fascynacjach. Można tu usłyszeć typowo prog-rockowe piosenki w stylu Porcupine Tree (Harmony Korine, Significant Other), elementy trip-hopu (Abandoner), grunge'u (Only Child), orkiestrę (Salvaging) czy jazz'ową sesję jammingową (No Twilight Within the Courts of the Sun - uwielbiam partię fortepianu w tej piosence!). I mimo tego, że Insurgentes to bardzo zróżnicowana płyta, to jednak utwory bardzo płynnie się ze sobą łączą, nie czuć, że słuchamy jakiejś składanki. Na płycie pojawia się również sporo gości, chociażby Michiyo Tagi, grająca na 21-strunowym basie o nazwie koto :P Produkcja jest oczywiście rewelacyjna. Mimo to nie jest to muzyka dla wszystkich, nie ma tutaj przebojowości Porcupine Tree, wokale są zdecydowanie mniej melodyjne, a sama struktura utworów mało "piosenkowa". Aczkolwiek warto się wsłuchać w tę muzykę, gwarantuję, że odkrywanie tej płyty sprawia naprawdę wiele przyjemności i udowadnia, że Wilson jest muzycznym (i produkcyjnym zresztą) geniuszem.



    7. Behemoth - Evangelion

    Adam Darski i spółka po raz kolejny pokazują, że mimo ogromnego sukcesu, byciu na ustach wszystkich i romansie z Dodą nie mają zamiaru grać prosto i przyjemnie. Evangelion to płyta ciężka jak skurwysyn, mocniejsza od poprzedniczki, a zarazem bardziej organiczna. Nie ma tu aż takiej epickości i orientalnych smaczków tak jak na The Apostasy (choć mimo to w paru momentach usłyszymy jednak orkiestrę dętą, sitara oraz chóry), Evangelion też jest chyba trochę trudniejszy w odbiorze. Aczkolwiek jednak po kilkunastu przesłuchaniach nie sposób nie docenić rewelacyjnego openera w postaci Daimonos, bombardującego niczym blitzkrieg Shemhamforash, niemalże rock'n'rollowej solówki w The Seed Ov I oraz monumentalnego, klimatem przypominającego trochę prymitywny black metal, Lucifera, z świetną narracją Macieja Maleńczuka. Produkcja kładzie na łopatki (combo bracia Hertz-Daniel Bergstrand-Colin Richardson zdecydowanie robi swoje), brzmienie jest potężne. I mimo tego, że Evangelion to jak najbardziej świetny album, to chyba jednak wolę The Apostasy, dzięki swojej epickości i rewelacyjnym solówkom.



    8. Hunter - HellWood

    Ja wiem, że to nic oryginalnego, że same oklepane riffy, że dla kindermetali, że to i siamto... Ale nic nie poradzę na to, że Hellwood jest jak miód na moje serce. Po prostu tej płyty słucha mi się tak niesamowicie dobrze, że byłbym niesamowitym hipokrytą, gdybym nie umieścił jej w tym zestawieniu. Kapitalne refreny, dodające klimatu teksty (choć zdecydowanie lepiej się je słucha niż czyta ;) ), nawiązania do przeróżnych filmów (Lot nad kukułczym gniazdem, Labirynt fauna, Armia Boga, Harry Angel, trzy piosenki poświęcone Draculi...), fajne partie skrzypiec, do tego dobry klimat. Mi do szczęścia niczego więcej nie potrzeba. Chłopaki na dodatek mają dystans do swej własnej twórczości, słychać lekką autoironię, również w wokalach Draka, który celowo próbuje udawać wirtuozera. Dobrze na bębnach poradził sobie Daray. Mankamenty - "polska" produkcja i zdecydowanie zbyt długie i zbyt nudne solo w Armii Boga. Poza tym nie mogę na nic więcej narzekać.



    9. Swallow the Sun - New Moon

    Zespół ten co prawda znam dopiero niecały miesiąc, także trudno mi ocenić Księżyc w nowiu (nie, concept nie jest oparty o drugą część Zmierzchu :P ) porównując do poprzednich płyt, ale nie zmienia to faktu, że New Moon to bardzo dobry materiał. Oryginalności nie ma tu za grosz, ale mimo to Finowie mają swój własny styl, oparty o mieszankę melodyjnego doomu z gotykiem, którego nie muszą się wstydzić. Dobra produkcja, świetne wokale, różnorodne i przebojowe kawałki, wszystko czego mi potrzeba :) Album na piątkę!



    10. My Dying Bride - For Lies I Sire

    Mimo, że poprzednia płyta legendy doom metalu, A Line of Deathless Kings, była krążkiem udanym, to jednak czuć było, że Anglików stać na więcej. Na najnowszym albumie udało im się odrobinę podnieść poprzeczkę, jednak mimo to nie jest to jeszcze dzieło na miarę Turn Loose the Swans, The Dreadful Hours czy Songs of Darkness, Words of Light. Jednakże nie można ukryć, że For Lies I Sire słucha się z najwyższą przyjemnością. Jest to chyba ich najprostszy w odbiorze album, zaraz obok Like Gods of the Sun. Nowe piosenki są chwytliwe, rozbudowane, ale brak im trochę epickości znanej z poprzednich płyt. Zdecydowanie wyróżnia się kawałek otwierający płytę, My Body, a Funeral. Cudowne melodie i zaskakująca zmiana tempa w środku utworu uczyniły tę piosenkę jednym z najlepszych kawałków w historii zespołu. Warto również wspomnieć o dosyć odmiennym, jak na ten band, utworze, Bring Me Victory, który ma wręcz rockowy potencjał. Rewelacyjne jest również A Chapter in Loathing, pierwszy od dawna w całości growlowany utwór MDB. Bardzo podobają mi się partie wokalne Aarona, w końcu postanowi wnieść trochę więcej melodii. Miło usłyszeć również trzech nowych członków. Perkusista Dan Mullins poradził sobie znakomicie i mam nadzieję, że pozostanie w zespole na trochę dłużej niż jego poprzednicy. Dobrze jest usłyszeć również powrót skrzypiec (mimo, że odgrywająca te partie Katie Stone już nie jest w zespole), dodały płycie sporo klimatu, mimo, że nie są wysunięte na pierwszy plan tak mocno jak niegdyś partie Martina Powella. Zawodzi trochę nowa basistka, bas zawsze odgrywał bardzo dużą rolę w My Dying Bride, a tutaj tak jakby go trochę brakuje. Brzmienie bez zarzutu. Może For Lies I Sire nie dorównuje najlepszym płytom tego zespołu, ale wstydu zdecydowanie im nie przynosi i udowadnia, że dalej nie ma mocnych na Brytyjczyków.



    11. Paradise Lost - Faith Divides Us - Death Unites Us

    Wyspiarze już na poprzednim In Requiem udowodnili, że potrafią grać dalej ciężko i metalowo, ale dopiero na nowej płycie pokazali, że nie mają zamiaru powracać do brzmień znanych z One Second i chcą grać najciężej jak potrafią. Mimo, że brakuje tutaj trochę różnorodności znanej z poprzedniczki, to jednak najnowszy album paradajsów nie nudzi, brnie do przodu, po drodze atakując paroma znakomitymi piosenkami, jak zwykle świetnymi wokalami Nicka Holmesa, który w końcu przestał brzmieć jak James Hetfield, mnóstwem solówek oraz światową produkcją (w końcu producentem jest Jens Bogren, koleś odpowiedzialny za brzmienie ostatnich dokonań Katatonii, Opeth oraz Swallow the Sun). Podobać się może zdecydowanie opener As Horizons End ze znakomitą solówką Mackintosha, First Light z jednym leadem brzmiącym niczym Amorphis, Frailty z tremolo riffami, monumentalny kawałek tytułowy oraz zaczynające się niczym SlipKnot (!) Living with a Scars. Mimo wszystko płyta nie jest jakimś arcydziełem, dwa kawałki są trochę gorsze (Last Regret oraz In Truth), ale zdecydowanie trzyma ona wysoki poziom. Oby tak dalej!



    12. Alice in Chains - Black Gives Way To Blue

    Pierwszy od czternastu lat longplay legendy grunge'u i trzeba przyznać, że chłopaki dalej trzymają wysoki poziom. Trudno mi porównywać z ich poprzednimi dziełami, bo ich nie słyszałem, ale Black Gives Way to Blue jako samodzielny album broni się bez problemu chwytliwymi refrenami, rozbudowanymi kawałkami i świetnym wokalem nowego gardłowego, Williama DuValla. Znakomicie zastąpił Staleya, wokale to na tej płycie istny majstersztyk. Album otwiera utrzymany w średnim tempie All Secrets Known, aby zaraz potem przejść w niezwykle wchodzące w głowę Check My Brain, zdominowane przez motoryczny riff. Zaraz później mamy do czynienia z dwoma najlepszymi kawałkami na płycie - Last of My Kind, ze znakomitym refrenem oraz spokojniejsze Your Decision. Dalej nie jest gorzej, choć trzeba przyznać, że w drugiej połowie album trochę przynudza, a nie ma też hiciorów na miarę Would? czy Them Bones. Warto zwrócić uwagę na zamykający płytę utwór tytułowy, gdzie gościnnie zagrał na fortepianie sam Elton John (choć bez jego udziału piosenka wiele by nie straciła). Produkcja zdecydowanie daję radę, przypomina mi trochę Crack the Skye Mastodon. Z pewnością zapoznam się z ich całą dyskografią.



    13. Black River - Black'N'Roll

    Black River na swym drugim albumie absolutnie nie próbują pokazać czegoś czego nie pokazali na debiucie, ale czy tego oczekiwaliśmy? Dobrze wiecie, że nie, Black'n'Roll to kawał dającego kopa zmetalizowanego rock'n'rolla, z jak zwykle świetnymi wokalami Macieja Taffa. Udany opener w postaci Barf Bag (cóż za malowniczy tytuł :P ), chwytliwe Isabel, nawiązujące nazwą chyba do obecnej narzeczonej pana Marcinkiewicza, title track brzmiący niczym metalowa wersja Farben Lehre, przypominające Rootwater Loaded Weapon oraz dwie nastrojowe balladki (Morphine i Young'n'Drunk). Płyta byłaby tak samo dobra jak poprzednia, gdyby nie dwa troszkę nudniejsze utwory - Lucky in Hell i Like a Bitch. Ale nie ma nad czym narzekać, nowe Black River to masa energii i słyszalnej radochy z grania, a to jest w końcu najważniejsze.



    14. Indukti - Idmen

    Odkrycie roku. Pięć lat po nagraniu swego debiutanckiego albumu S.U.S.A.R., Indukti powraca w końcu ze swoją drugą płytą zatytułowaną Idmen. Debiutu nigdy nie słyszałem, więc trudno mi porównywać, ale Idmen to oryginalna mieszanka progresywnego metalu, awangardy, motywów orientalnych, a czasami nawet brzmień a'la Sepultura. Większość kawałków jest instrumentalna, co właśnie jest dla mnie największą wadą, tym bardziej, że piosenki z wokalami są naprawdę znakomite. Występuje w nich trzech gości - jeden z moich ulubionych wokalistów, wszechobecny ostatnio Maciej Taff oraz dwóch nieznanych mi jegomościów. Produkcja jest niezła, ale mogło być jednak lepiej. Rewelacyjnie poradził sobie perkusista, Wawrzyniec Dramowicz, którego partie mogą czasami przyprawić o zawrót głowy. Czasami trochę brakuje tutaj melodyjności, czasami można poczuć nudę, ale mimo to jest to płyta oryginalna, pokazująca, że Indukti to obecnie jeden z najciekawszych polskich zespołów.



    15. Rammstein - LIEBE IST FuR ALLE DA

    Niemcy na swym nowym albumie ani nie przynoszą zawodu, ani nie przyprawią nas o szybsze bicie serca. To po prostu Rammstein, który wszyscy znamy i kochamy (bądź nienawidzimy), bez żadnych niespodzianek czy elementów nieużywanych przez nich wcześniej. Mamy tu chwytliwe refreny, krystalicznie czystą produkcję (trochę aż za czystą), genialny wokal Lindemanna, elektroniczne duperele oraz orkiestrę. To czego mi brakuje na tej płycie to tzw. "momenty". Jedyną piosenką, gdzie można sobie pomyśleć "o jezuuu, ale zajebiste!" jest śliczne Fruhling in Paris (i ewentualnie Wiener Blut, opowiadające o Fritzlu). Warto wspomnieć o wieśniackim Pussy, ale w sumie Amerika była bardziej przejebana :D Nie mogę narzekać na nową płytę, ale stanów erekcjogennych raczej nikt nie będzie po niej mieć.



    16. Marylin Manson - The High End of Low

    Można Briana Warnera nie lubić, ale nie można mu zarzucić wtórności. Nigdy nie nagrał dwóch identycznych płyt i podobnie sprawa prezentuje się z The High End of Low. Płyta ta prezentuje chyba najlżejsze, a także najróżnorodniejsze oblicze Mansona, jakie dotąd poznaliśmy. Album aż roi się od lżejszych, zagranych głównie na akustykach utworów, takich jak rozpoczynające album kapitalne Devour, niezwykle "luzackie"Leave a Scar, wręcz bluesowe Four Rusted Horses, nastrojowe Running to the Edge of the World czy brzmiące trochę jak Myslovitz Unkillable Monster. Mocniejsze akcenty pojawiają się tylko w zaczynającym się niczym Placebo Pretty as a Swastika, glamowym Arma-goddamn-motherfucking-geddon i dosyć psychodelicznym I Want to Kill You Like They Do in the Movies. Nie brak też tutaj pokręconych industrialowych dźwięków, rodem z Nine Inch Nails, tak jak w przedziwacznym WOW. I mimo, że The High End of Low jest płytą wielobarwną, do zespołu powrócił Twiggy Ramirez, a całość brzmi jak soundtrack do nieistniejącego filmu drogi, to jednak jest to album trochę zbyt długi i czasami nierówny. Co robi obok świetnego Blank and White, tak przeciętny utwór, jak We're from America, do tego posiadający beznadziejny tekst (truizmy w stylu we believe in everything we say, we say it because we believe it)? Moim zdaniem można by wywalić parę gorszych utworów, takich jak Wight Spider i 15, co z pewnością zwiększyłoby jakość płyty. Ale mimo wszystko jest dobrze, Marylin Manson udowadnia, że ma jeszcze pomysły na swoją muzykę, mimo, że do poziomu trylogii i The Golden Age of Grotesque jeszcze trochę brakuje.



    17. Gaba Kulka - Hat, rabbit

    Chyba najczęściej "odkrywana" polska wokalistka. Tym razem jednak Polska ma szansę na dłużej zapamiętać Gabę Kulkę, nie tylko za sprawą znakomitej promocji ze strony Mystica oraz świetnej sprzedaży jej nowego krążka, ale również dlatego, że Hat, Rabbit prezentuje naprawdę wysoki poziom. Wokalistka ujawnia tutaj różne swoje oblicza. Raz jej piosenki aż kipią od jazzowej energii i przebojowości (Hat, Meet Rabbit, Propaganda, Over), a kiedy indziej pozwalają popaść słuchaczowi w zadumę (Aaa, Słuchaj) czy uwieść wręcz filmowym klimatem (Love Me). Trudno sklasyfikować gatunek, jaki wykonuje Gabriella. Ni to pop, ni to jazz. Sama artystka nazywa swoją twórczość "progresywnym popem", co chyba najlepiej oddaje charakter jej muzyki. Wszystkie piosenki (poza Lady Celeste, opartej głównie na partii skrzypiec) są oparte głównie na partiach fortepianu, choć często "wtrącają się" inne instrumenty, takie jak gitary elektryczne czy orkiestra dęta. Oczywiście, do tego trzeba również dodać znakomity wokal Kulki, wielobarwny i robiący naprawdę spore wrażenie. Jednak mimo wszystko całość psują dwa kawałki - zbyt "hiciarskie" Niejasności (zaczynające się trochę niczym I Need a Hero Bonnie Tyler) i irytujące Bosso. Poza tym nie mogę się do niczego przyczepić. Bardzo się cieszę, że w końcu Gabę dostrzeżono i doceniono, i życzę jej dalszych sukcesów.



    18. Depeche Mode - Sounds of the Universe

    Mimo, że "depeszy" znam już sporo lat, to zawsze to były tylko ich pojedyncze utwory, a'la Enjoy the Silence, Precious czy Personal Jesus, a nie pełne albumy. Dopiero ich ostatnie wydawnictwo to zmieniło i przyznam, że jestem całkiem zadowolony, chociaż do tzw. "eargasmu" jednak mi daleko. Dla mnie zabrakło tutaj trochę większej ilości emocji, z hiciorów znajdziemy tylko Wrong, na romantyczne wieczory nadaje się tylko otwierające płytę In Chains i Jezebel. Jeśli chodzi o plusy to płyta jest z pewnością przyjemna, piosenki łatwo wpadają w ucho (chociaż nie zostają tam też na zbyt długo), są różnorodne i i na równym poziomie. Bardzo podoba mi się, gdy chłopaki wchodzą w mroczniejsze i bardziej klimatyczne rejony w kawałkach Little Soul i Jezebel, skądinąd moich ulubionych. Dobry album, ale nic więcej. Mimo to z chęcią posłucham starszych płyt, tym bardziej, że mój wychowawca, wielki fan Depeche Mode, nazywa Sounds of the Universe, w stosunku do poprzednich dzieł, "ledwo ciepłą płytą".



    19. Imperial Vengeance - At The Going Down Of The Sun

    Pewnie gdyby nie fakt, że liderem zespołu jest niejaki Charles Hedger, gitarzysta mojego ulubionego zespołu - Cradle of Filth, to prawdopodobnie bym nigdy po tę płytę nie sięgnął. Aczkolwiek nie żałuję, że zapoznałem się z debiutanckim albumem Anglików, ponieważ jest to kawał dobrej muzyki. Może co prawda niezbyt oryginalnej, ale jak na symfoniczny black metal trzymają poziom. Słychać na albumie sporą inspirację Dimmu Borgir oraz Emperorem, jednakże nie można zarzucić im wtórności. Imperial Vengeance udało się wypracować swój styl, melodyjny, pełen "kosmicznych" (trochę kojarzących się z The Kovenant czy późniejszym Arcturus) klawiszy oraz symfonicznych wstawek. Kawałki są rozbudowane, w każdym można znaleźć ciekawe motywy, jak chociażby coś rodzaju hejnału w outrze do 6th Airborne Division czy gościnny udział jedynego żyjącego żołnierza uczestniczącego w I wojnie światowej w utworze tytułowym. Mimo to czasami wtrąca się nuda, co nie obniża znacząco wartości krążka, ale też właśnie przez to nieczęsto wraca się do albumu. Warto jednak zapoznać się z Imperial Vengeance, gdyż mogą jeszcze kiedyś namieszać.



    20. Novembers Doom - Into Night's Requiem Infernal

    Trudno mi oceniać najnowszą płytę Amerykanów przez pryzmat poprzednich albumów, bo ich nie znam, ale mimo to Into Night's Requeim Infernal jest całkiem przyzwoite. Może nazywanie ich zespołem doom metalowym jest trochę na wyrost, oryginalności w nich za wiele nie ma, a też piosenki nie są jakieś wybitne, ale mimo to Novembers Doom słucha się całkiem przyjemnie. Niezłe riffy, produkcja również na wysokim poziomie (za miksy odpowiedzialny jest Dan Swano), szczególnie dobrze brzmi bas, wokal również w porządku, w szczególności czysty, brzmiący jak krzyżówka Aarona Stainthorpe'a z Nickiem Holmesem. Ponadprzeciętna płyta, ale jednak do "bardzo dobrego" poziomu chłopakom jeszcze trochę brakuje.



    21. Amorphis - Skyforger

    Rzutem na taśmę. Niestety trudno ukryć, że po odejściu Pasiego Koskinena, Amorphis zjada powoli swój własny ogon. Skyforger można by nazwać bez problemu Eclipse pt. III i nikt by nie zauważył różnicy. Mimo to nie jest jednak tak źle. Album zaczyna się bardzo obiecująco, od świetnego epickiego Sampo i chwytliwej Silver Bride. Potem już nie jest tak różowo, a płyta staje się bardzo nierówna. Z jednej strony mamy jeden z mocniejszych kawałków Amorphis w historii, Majestic Beast, rozpoczynający się od świetnej folkowej wstawki utwór tytułowy i dwa bardzo udane bonusy (tradycyjnie już chłopaki na "odrzuty" dają najlepsze kawałki), a z drugiej smętne From the Heaven of My Heart (okropny tytuł), nudnawe From Earth I Rose czy przeciętne, nie wywołujące żadnych emocji Highest Star i Course of Fate. Plusy - bardzo dobra produkcja, spora ilość dobrych solówek (najwięcej w historii zespołu) oraz świetny wokal Joutsena. Skyforger to udana produkcja, ale nie da się zaprzeczyć, że prawdopodobnie najgorsza w całej karierze Finów. Płyty na poziomie Am Universum i Far from the Sun już pewnie nie nagrają, ale niech przynajmniej skłonią mnie do tego, abym przestał odczuwać wrażenie "nihil novi" po obcowaniu z ich kolejnymi krążkami.
  • Best Albums of 2009

    Nov 25 2009, 11h37 por mathcore16

    My Favourite Albums of 2009

    1. Between the Buried and Me - The Great Misdirect
    Essential Track: Disease, Injury, Madness

    2. Baroness - Blue Record
    Essential Track - Swollen and Halo

    3. Converge - Axe to Fall
    Essential Track - Effigy

    4. Mew - No More Stories...
    ET: Silas the Magic Car

    5. Mastodon - Crack the Skye
    ET: Crack the Skye

    6. The Black Dahlia Murder - Deflorate
    ET: I Will Return

    7. Isis - Wavering Radiant
    ET: Threshold of Transformation

    8. Coalesce - OX
    ET: The Villain We Won't Deny

    9. WHY? - Eskimo Snow
    ET: Berkeley By Hearseback

    10. Crystal Antlers - Tentacles
    ET: Andrew

    11. Kylesa - Static Tensions
    ET: Scapegoat

    12. Suicide Silence - No Time to Bleed
    ET: Smoke

    13. dälek – Gutter Tactics
    ET: No Question

    14. City of Ships - Look What God Did to Us
    ET: Complacence in the Nest

    15. The Red Chord – Fed Through the Teeth Machine
    ET: Mouthful Of Precious Stones

    16. Doomriders – Darkness Come Alive
    ET: Bear Witness

    17. Grizzly Bear - Veckatimest
    ET: Two Weeks

    18. Skeletonwitch - Breathing the Fire
    ET: Stand Fight and Die

    19. Job for a Cowboy - Ruination
    ET: Unfurling a Darkened Gospel

    20. Wavves - Wavvves
    ET: So Bored

    21.BeardFish - Destined Solitaire
    ET: Awaken the Sleeping

    22. Behemoth – Evangelion
    ET: Ov Fire and the Void

    23.Success Will Write Apocalypse Across The Sky - The Grand Partition and the Abrogation of Idolatry
    ET: Cattle

    24. Cobalt - Gin
    ET: Pregnant Insect

    25. Every Time I Die - New Junk Aesthetic
    ET: Wanderlust

    26. Thursday – Common Existence
    ET: As He Climbed the Dark Mountain

    27. Papercuts – You Can Have What You Want
    ET: Once We Walked in the Sunlight

    28. Darkest Hour – The Eternal Return
    ET: No God

    29. Architects – Hollow Crown
    ET: Early Grave

    30. John Frusciante - The Eternal
    ET: Unreachable

    31. Brand New - Daisy
    ET: Bed

    32. Pissed Jeans – King of Jeans
    ET: False Jesii Part 2

    33. Japandroids - Post-Nothing
    ET: Young Hearts Spark Fire

    34. Swallow the Sun - New Moon
    ET: These Woods Breathe Evil

    35. The Mars Volta - Octahedron
    ET: Teflon

    36. The Arusha Accord - The Echo Verses
    ET: The New Face of Revenge

    37.Bat for Lashes - Two Moons
    ET: Daniel

    38. Drudkh - Microcosmos
    ET: Distant Cries of Cranes

    39. Girls - Album
    ET: Lust For Life

    40. Sonic Youth - The Eternal
    ET: Sacred Trickster

    41. Gallows - Grey Britain
    ET: The Great Deceiver

    42. Wolves in the Throne Room - Black Cascade
    Wanderer Above the Sea of Fog

    43. Handsome Furs - Face Control
    ET: Officer of Hearts

    44. Buried Inside- Spoils of Failure
    ET: VII

    45. A Place to Bury Strangers - Exploding Head
    ET: In Your Heart

    46. Krallice - Dimensional Bleedthrough
    ET: The Mountain

    47. YOB - The Great Cessation
    ET: Breathing From the Shallows

    48. Lye By Mistake - Fea Jur
    ET: Invincible Bad Ass

    49. The Agonist - Lullabies For the Dormant Mind
    ET: The Tempest (The Siren's Song; The Banshee's Cry)

    50. Chimaira - The Infection
    ET: Coming Alive

    My Favourite EP's of 2009

    1. Torche - Healer/Across the Shields
    ET: Mash it Up

    2.Nachtmystium - Doomsday Derelicts
    ET: Life of Fire

    3. Jesu - Opiate Sun
    ET: Losing Streak

    4. Coalesce - OXEP
    ET: Through Sparrows I Rest

    5. Cave In - Planets of Old
    ET: The Red Trail

    They Had Cool Albums Too...

    Megadeth, Municipal Waste, Dream Theater, Graf Orlock, Polar Bear Club, ...And You Will Know Us By the Trail of Dead, Ghostface Killah (except for "Baby"...!), mewithoutYou, Scar Symmetry, Obscura, Goes Cube, Killswitch Engage, Agoraphobic Nosebleed, Cattle Decapitation, Mono, Rumplestiltskin Grinder, Clutch, Nile, Raekwon, Tombs, Dead Swans, Lamb of God, iwrestledabearonce, Struck By Lightning, Russian Circles, Burnt by the Sun, Dinosaur Jr., Camera Obscura, Mount Eerie, Goatwhore, Keelhaul, Napalm Death, Immortal, Pelican, Phoenix, Dark Mountain, Malefice, Suidakra, My Dying Bride, The Color of Violence, Warbringer, DevilDriver, Church of Misery, Diablo Swing Orchestra


    Most Overrated:

    1. Sunn O))) - Monoliths & Dimensions
    2. Muse - The Resistance (I hate this album so very much. If I want to listen to Queen, which I don't, then I'll shove my head in a blender. Up yours, Muse. I looked forward to this so much, for nothing.)
    2. Animal Collective - Merriweather Post Pavilion
    3. Slayer - World Painted Blood
    4. Suffocation - Blood Oath
    5. Woods - Songs of Shame

    Biggest Disappointments:

    1.Muse - The Resistance
    2 Porcupine Tree - The Incident
    3. The Fall of Troy - In the Unlikely Event
    4. 3 Inches of Blood - Here Waits Thy Doom
    5. dredg - The Pariah, The Parrot, The Delusion

    Why Are You Alive?
    1. Ace Frehley

    Get Out of My Sight:

    Oasis

    (You sucked when you started, you sucked last year, and you'd suck now if you hadn't broken up. Praise Satan.)


    RIP

    Burnt by the Sun
    Burst
    Animosity
    Battle of Mice
  • Soulfallen \,,/

    Nov 23 2009, 22h56 por rolle-

    Sun 22 Nov – Swallow the Sun, Soulfallen

    I was very pleased! Didn't get a chance to interview any of the band members, but the singer Kai Leikola gave me their setlist. Soulfallen was awesome live, and I recommend them to all of you metalheads out there.

    Swallow the Sun was fucking great too, but I have already seen them once before, so I was more thrilled about Soulfallen. It's such a shame they were only warming up for StS. I hoped more songs. I was also a little bit sad because nobody were so excited than I, and I didn't want to mosh alone all the time... so I just listened instead of jumping around in flames.

    But anyway, nice gigs! It was exceptional because they had featuring artists singing the clean parts. The pearl was Soulfallen's TocarWe Are the Sand at the end, indeed.

    Soulfallen's tracklist:
    1. TocarTowers of Silence
    2. TocarLike Beasts Upon Their Prey
    3. TocarDeath of the Tyrant
    4. TocarGrave New World
    5. TocarDevour
    6. TocarEmbrace the Scythe
    7. TocarWe Are the Sand
  • Review: Night Is The New Day

    Nov 9 2009, 23h12 por Apollyon_

    Well well, where do we begin...

    The expectation. I've been waiting for this album for at least two years. I'm sure the feeling was mutual for many others. And The Great Cold Distance is by no means an easy act to follow.

    The hype. The album was built up, the down-loadable single, TocarForsaker, the mini-site, the eventual track-listing, Mikael Akerfeltd's comments....

    The eventual goods? For my humble opinion, read on.

    Night Is the New Day - Tracklist
    1| TocarForsaker
    2| TocarThe Longest Year
    3| TocarIdle Blood
    4| TocarOnward Into Battle
    5| TocarLiberation
    6| TocarThe Promise of Deceit
    7| TocarNephilim
    8| TocarNew Night
    9| TocarInheritance
    10| TocarDay and Then the Shade
    11| TocarDeparter

    Track One - Forsaker
    This was the first hint of what Katatonia had created on this album. Dark, pulsating and lively, this song is like TocarMy Twin mixed with Dave Lombardo.
    As we can expect from Katatonia, it's in one word 'majestic'. Great album opener, fantastic melody, melancholy, and really, what a great song! This song is right up there with other Katatonia album openers - TocarLeaders, TocarFor My Demons and so on, and it shows Katatonia are again an evolving, and at this point, rather angry beast. 9.5/10

    Track Two - The Longest Year
    They don't let us down. The Longest Year keeps up the high standards of the opening track, and again reminds me of a mix of the TGCD style, and a more personal, metallic sound that seems constant throughout the album. The chorus and bridge here are first rate. The lyrics again are of such a high standard. One of the best songs on the album for me. Would highly recommend. 9/10

    Track Three - Idle Blood
    I may as well review the Damnation album by Opeth, because this is uncanny. Jonas sounds like his friend Mikael so much here I mistook them! Still, it's a pleasingly slow, melodic song, and it cools the album down after two fast (For Katatonia) and slick sounding songs. It's nice. 8/10

    Track Four - Onward Into Battle
    I'll start by saying a lot of songs on this album remind me of TocarUnfurl. This is one of them, mainly because of Jonas's vocal delivery. That slow, saddened, thoughtful almost, voice is amazing. Some quite refreshing guitar riffs are present too. Great song, could well become a favourite. 7/10

    Track Five - Liberation
    Another early favourite. Starts with the urban-esque beat found in Unfurl (again) in the background, but soon emerges as one of the heavier tracks on the album. The song breaks into heavy chopping riffs, and a pick up in tempo, but again, recedes. Picks up later, with a real feel of TocarIncrease and TocarThe Itch, among other TGCD songs. The lyrics are delivered well, and quickly by Jonas. Solid song. 7.5/10

    Track Six - The Promise of Deceit
    Interesting intro to the song - Jonas sings in a removed, echo like voice, soon breaking into more melodic singing. The song builds and builds, and as Jonas sings 'When did you come to think...' the song gets heavier. A pleasing chorus follows, and the song calms down somewhat, then builds again after a pause. The lyrics here are direct, and provoking. Despite the dark subject matters, you'll sing along. 7.5/10

    Track Seven - Nephilim
    Possibly another early favourite. Nice intro, spellbinding vocals. Katatonia are really in their groove by now, and this is another hopeless, bleak, but amazing song. The chorus is delivered with a slow, crushing drum beat, with Jonas's long, emotive vocals soaring above the music. Interesting guitar as the end of the song nears keeps us in touch. 8/10

    Track Eight - New Night
    Very much similar to TGCD era songs here. The rhythmic beat of the drums, and sad, laid back guitar work is a welcome hail-back to songs like TocarJuly. The song is very finished, with the flourish of a keyboard piece in the background adding to the sound. The song stops and starts, going between building and heavy. With fear of repetition of myself, great lyrics. A song to be deciphered, and that will grow on me. 7.5/10

    Track Nine - Inheritance
    Jonas is incredible here. His voice fades in and out of melancholic guitar, a slow beat played in the background by Liljekvist on the drums. The vocals pause for a small symphonic bridge, and the song is slightly faster as it moves on. Another pause, then the vocals rejoin us. A nice guitar riff is to be heard near the end too. A good calming pause as we leave several heavier, dynamic songs behind. 8/10

    Track Ten - Day And Then The Shade
    Another single in the making. Great melody here, the drums, guitar work and of course the vocals immediately grab our attention, with the tempo change after Inheritance obvious. As the chorus starts, the lyrics of the song 'Every waking hour...' are drilled into our minds. Overall, a fast, polished, very slick sounding song. And another one with very good delivery and lyrics. Great, great song. 9/10

    Track Eleven - Departer
    When I first heard it I thought - this is Unfurl part two, more so than ever before on this album. A slow, ambient intro for around 40 seconds leads to thoughtful, sad vocals, complemented nicely by pleasing keyboard work. The song gains momentum, but is all just a stage for Jonas's vocals. The tempo changes again, and as Krister Linder (guest vocals on this song) sings:

    Brother
    In your eyes I was the stronger


    We realise we are being given such an emotional piece, and journey from this band. A fitting, introspective end to a fascinating album. A really fitting album closer. Perfect. 10/10.

    -Remember to try bonus song Ashen -

    All in all, this album is similar to The Great Cold Distance, but is not as well rounded, and does not contain the huge singles (July, My Twin...) of TGCD. This is rawer, but polished, and more refined. The album is hopeless, apathetic in places, but still has that unique, uplifting feel to it that, upon inspection, every Katatonia album has. To start with, try Forsaker or Day And Then The Shade. It will grow. Watch this space. This is a potentially huge album.

    Overall, a good initial 88/100

    Also read:
    Katatonia: A Discography Review
    Revised: Ulver, A Discography Review


    KatatoniaMy Dying BrideUlverAnathemaAgallochDarkspaceDarkthroneParadise LostIron MaidenAnaal NathrakhOpethOctober TideSwallow the SunTestamentFenToolCult of LunaIsisNeurosisHead Control SystemDaathDark TranquillityIn FlamesSoilworkIron MaidenMetallicaSlayerDownDarkspaceDarkthroneNileDeicideSatyriconPanic CellVenomDeathspell OmegaDiametragonLifeloverEarthSunn O)))Shining
  • My favorites Metal albums

    Out 30 2009, 21h32 por laotseu2

  • A year of Last.fm.

    Out 27 2009, 12h18 por Toementor

    As of the reset date.

    I saw someone else do a journal entry about this, and I thought it was a good idea to preserve my listenings here and now so I can look back on them later on... [2]

    Number of tracks scrobbled - 40,264

    Top 15 Artists:

    1. My Dying Bride - 1,463 plays
    2. Elend - 923 plays
    3. Reverend Bizarre - 879 plays
    4. Exodus - 784 plays
    5. Nortt - 678 plays
    6. Nile - 556 plays
    7. Agalloch - 552 plays
    8. Electric Wizard - 523 plays
    9. Swallow the Sun - 508 plays
    10. Acid Bath - 459 plays
    11. Megadeth - 451 plays
    12. Death - 402 plays
    13. Kreator - 384 plays
    14. Wolves in the Throne Room - 370 plays
    15. Slayer - 363 plays

    Top 10 Albums:

    1.Songs of Darkness, Words of Light - 461 plays
    2. II: Crush the Insects - 368 plays
    3. The Mantle - 299 Plays
    4. Hope - 295 plays
    5. Gudsforladt - 291 plays
    6. Dopethrone - 289 plays
    7. The Umbersun - 279 plays
    8. Colossal Titan Strife - 274 plays
    9. Winds Devouring Men - 255 plays
    10. When the Kite String Pops - 239 plays

    Top 10 Tracks:

    1. My Dying BrideTocarThe Wreckage of My Flesh - 113 plays
    2. Electric WizardTocarFuneralopolis - 106 plays
    3. My Dying BrideTocarThe Prize of Beauty - 100 plays
    4. Wolves in the Throne RoomA Looming Resonance - 94 plays
    5. Reverend BizarreDoom Over the World - 89 plays
    6. VehemenceChrist I Fucking Hate You! - 81 plays
    7. Reverend BizarreTocarCouncil of Ten - 73 plays
    8. Black SabbathA National Acrobat - 71 plays
    9. Swallow the SunThese Low Lands (Timo Rautiainen & Trio Niskalaukaus Cover) - 64 plays
    10. My Dying BrideTocarThe Scarlet Garden - 60 plays

    Last 10 played Artists:

    1. Mournful Congregation
    2. Mourning Beloveth
    3. Rage Against the Machine O___o
    4. My Dying Bride
    5. Devourment
    6. Prostitute Disfigurement
    7. Einherjer
    8. Electric Wizard
    9. John Lee Hooker
    10. Woods of Ypres

    Last 10 added Artists

    1. This Will Destroy You
    2. Sigur Rós
    3. Mono
    4. Chernibog
    5. Year of No Light
    6. Explosions in the Sky
    7. Godspeed You! Black Emperor
    8. Morta Skuld
    9. Monastyr
    10. Harry Nilsson

    Total Number of Artists - 563

    Number of Shouts - 1,851

    Last loved track - Black Sabbath - TocarWar Pigs
  • [Sampler] Dolle Sachn 94

    Out 24 2009, 14h52 por Ralyyius

  • SEEN LIVE

    Out 24 2009, 10h34 por Turozuka

    A
    Agonizer
    aicle. / 愛狂います。
    Airbourne
    Alexander Rybak
    Amon Amarth
    Amore Rust
    Amorphis x3
    Anna Abreu
    Antti Tuisku x2
    Apocalyptica
    Apulanta x2
    The Ark x2
    Axegressor

    B
    Behemoth
    Bennett
    Black:List
    Bleeding Through
    Bloodpit
    Bullet For My Valentine x3
    Burden A.D.

    C
    Calmando Qual
    Cannibal Corpse
    Carcass
    Catsuomaticdeath
    Children of Bodom x8
    Circle of Contempt
    CMX
    Cosmobile
    The Crash x3
    Crash course highway
    Curimus x2

    D
    Damn Seagulls x2
    Dark Tranquillity
    Dead by April
    Dear Superstar
    Deathchain
    Deathlike Silence
    Deathstars
    Deep Insight
    Degradead
    Delicious Orange
    D'espairsRay x2
    The Devil Wears Prada
    Diablo x2
    Dimmu Borgir
    Dio - distraught overlord x3
    Dir en grey x2
    Disco Ensemble x3
    DISCO SUCKS
    Disturbed
    DJ Malakai
    Dope Stars Inc.
    Downstairs
    Dream Evil
    Dreams Of Serpents I Follow

    E
    Eläkeläiset
    Emilie Autumn
    Ensiferum
    Entombed x2
    Eppu Normaali
    exist†trace
    Extaasi

    F
    Faith No More
    Fields of the Nephilim
    Finntroll
    Frostbitten Kingdom

    G
    G.O.R.E.
    Garm
    Gilla Bruja
    girugämesh / girugamesh / ギルガメッシュ
    Gojira
    Gozerk
    Grave
    Graveyard

    H
    Half Apple
    Haloo Helsinki!
    Hanoi Rocks
    Hateform x2
    Hevisaurus
    The Horrors

    I
    In Flames x4
    Ismo Alanko Teholla x3

    J
    Jaakko & Jay
    Jesaiah
    Job for a Cowboy
    Juha Tapio

    K
    Kalmah
    Kameleontti
    Kent
    Killswitch Engage
    Kiuas
    Klamydia
    KoЯn
    Kotiteollisuus
    Kreator

    L
    Lacuna Coil
    Lamb of God x2
    Lapko x4
    Lauri Tähkä & Elonkerjuu
    Loosing Me x2
    Lord Est

    M
    Machine Head
    Maija Vilkkumaa
    Mastodon x3
    Medeia
    Metallica x2
    Mew x2
    Missed The Point
    Moi dix Mois
    Mokoma x2
    Morbid Angel
    Murena

    N
    Naildown
    Ne Luumäet
    Negative
    New Generation Superstars
    Nicole
    Nile
    Nine Inch Nails
    Norther x2
    Noxa
    Nylon Beat

    O
    Oh No Ono
    One Morning Left
    Opeth

    P
    Pain
    Pelle Miljoona Unabomber
    Pete Parkkonen
    Placebo
    PMMP
    Popeda
    Pressure Points
    Primordial
    Princessa Avenue
    Private Line
    Protest the Hero
    Pyuria

    Q
    none

    R
    Rendez-Vous
    Real Problem
    Rubik
    Röyhkä ja Rättö ja Lehtisalo

    S
    Satyricon
    Scandinavian Music Group x2
    The Scourger
    Seven Places
    Sex Pistols
    Signmark
    Sinfactor
    Six Minutes After
    Skulleidoscope
    Slayer
    Slipknot x2
    Smak
    So Called Plan
    Sonata Arctica x2
    Sonic Syndicate
    Sorex
    The Sorrow
    Sotajumala x2
    Stam1na x2
    Stanley
    Stella
    Stone x2
    Stoneman
    Stratovarius
    Strikin' Case
    Sturm Und Drang
    Sunrise Avenue
    Swallow the Sun

    T
    Tehosekoitin
    Testament
    Tokio Hotel
    Tracedawn
    Tumppi Varonen & Problems
    Turisas
    Turmion Kätilöt
    Týr / ᛏᛣᚱ

    U
    none

    V
    Vader
    Varissuo
    Varjokuva
    Vesterinen yhtyeineen
    Viikate x3
    Viola
    Violent Divine
    vistlip
    Volbeat
    Voltage
    Von Hertzen Brothers
    Voodoo Nights

    W
    W.A.S.P.
    Warmen
    Windfall
    Witchcraft

    X
    none

    Y
    Your Demise
    YUP

    Z
    Zonaria x2

    #
    The 69 Eyes
  • Katatonia, A Discography Review

    Out 13 2009, 21h47 por Apollyon_

    This is a review I've been contemplating for a while now. Katatonia are a band of several phases, and mean lots of things to lots of people, but here is my opinion, which is by no means definitive. Your opinions are welcome too!

    Discography
    Jhva Elohim Meth... the Revival |1992
    Dance Of December Souls |1993
    For Funerals to Come |1995
    Brave Murder Day 1996
    Sounds of Decay 1997
    Saw You Drown |1998
    Discouraged Ones |1998
    Tonight's Decision |1999
    Tonight's Music | 2001 (November)
    Teargas | 2001 (February)
    Last Fair Deal Gone Down | 2001 (May)
    Viva Emptiness | 2003
    The Black Sessions | 2005
    The Great Cold Distance | 2006
    My Twin, Deliberation, July | 2006, 2007
    Live Consternation | 2007
    Night Is the New Day | 2009



    Jhva Elohim Meth... The Revival

    This was the EP version of the demo tape (which did not have the '...The Revival' in it's title). We see some songs which re-appear later on in various forms such as TocarWithout God. Overall, it's a great demo, and... alas, for the days Jonas sounded so brutal. Good, solid debut. 70/100


    Dance of December Souls

    This album is Katatonia's first 'proper' try. These were still the days were Jonas sounded like Mikael Akerfeltd's chain smoking alter-ego, and for Katatonia, things were looking good. This album is packed with death/doom classics, and should be a must have for doom fans. To start - TocarIn Silence Enshrined is a good example of the album. The sound is morbid, with mid paced drumming, gloom and doom riffs and fleeting changes in tempo. Heavy stuff. 78/100


    For Funerals To Come

    An EP, four tracks. Even though it is short, do not disregard it. Many of Katatonia's gems are stuck on EPs. This makes pleasing listening for fans of death/doom again, with the excellent Shades of Emerald Fields and For Funerals to Come standing out. 72/100


    Brave Murder Day

    In one word: Classic. Brave Murder Day came after Katatonia's future was thrown into doubt by vocalist Jonas Renske's voice issues (meaning no less than Mikael Akerfeltd handles death vocals here). This album is literally 6 amazing songs. The album does seem to hint slightly at Katatonia's future, with Jonas only contributing clean vocals. Even so, songs such as Brave and Day make this album unforgettable. There is no stylistic change yet, and this album is simply the best album made by Katatonia during their doom/death period. The album is faster, and has better harsh vocals than previous efforts, with small melodic sections such as 'Day' giving this album a flowing brilliance. 85/100


    Sounds of Decay

    A strange release now. The album artwork is from the cult film 'Begotten', and Jonas Renske's voice is not aired, being replaced by Mikael's once more, though this time in their entirety. The EP is worth picking up, as it is Katatonia's last affair with all things death/doom. 70/100


    Saw You Drown

    This is a true find, as it is sadly now very rare (Today the EP is a true collectors' item and was recently issued on clear/blue wax 10" LP in 1000 hand-numbered copies). It is a gem however. Two of the tracks - TocarSaw You Drown and TocarNerve are later found on their next album (and will be reviewed then) and the song TocarScarlet Heavens was a track on the 1996 10'' split demo. The remaining track TocarQuiet World is therefore very rare, though file sharing has reduced this considerably. All in all, this is Katatonia beginning to change. It's still very doom laden, but with refreshing (if depressing) clean vocals, this is well worth your time. 80/100

    Discouraged Ones

    A personal favourite. From the opener TocarI Break on, this is a spellbinding, molten slab of depressive rock music. Jonas Renske's lyrics are... enthralling in their nihilistic, hopeless style. Katatonia appear as if their change in style was effortless, the album flows and ebbs, sucking the listener into it's despairing grasp. On their own, several songs are just stand out quality, such as TocarDeadhouse, TocarSaw You Drown and TocarCold Ways. Katatonia now seem to be a channel of Renske's thoughts, as he considers depression, loss and depths we can barely imagine. A hypnotic, lyrical and musical masterpiece. As if speaking on the new direction of his band, in Saw You Drown, Jonas states;

    'To leave this all behind
    The only way to stay
    . 95/100

    Tonight's Decision

    This was my first Katatonia album. All cliches aside, I remember getting the CD, putting it on, sitting with the lyrics book open and being really taken aback by how... good it was. It remains an album very close to me, as the lyrics at times seem to mirror my experiences, and I'm sure many others share this experience.
    Stylistically, this is less heavy, and more melancholic than previous albums, yet that may even add to the power of the vocals, which are delivered typically well by Renske. The vocals do sound different, and certainly a lot rawer and less refined, though more emotional here. There is no attempt at a lively sound, this is bleak, yet very, very beautiful. With songs like TocarI Am Nothing, and the Jeff Buckley cover TocarNightmares by the Sea, who can complain? 95/100


    Tonight's Music, Teargas


    Two EPs showing the style of the next full length album, with the song TocarTeargas in particular a stand out. Again, these two short EPs contain tracks that are rare - and are rewarding for fans. 75/100

    Last Fair Deal Gone Down

    This is another great album. Far, far more polished production here is a hallmark of later Katatonia. The overall structure of songs and their delivery are a lot more pleasing to a wider audience, yet Katatonia's unique melancholy and depressive style are still very present. At times, the new clean sound is simply a stage for Renske's disturbing, dark lyrics. Some excellent songs here - TocarTeargas, TocarPassing Bird and TocarChrome are just three of many great, flowing yet still very meaningful songs. Much pleasure can be found from repeated listens, as the lyrics and themes of the tracks truly come through. 90/100

    Viva Emptiness

    Another astonishing album. Simply breathtaking, as the first three songs pound past (TocarGhost of the Sun, TocarSleeper, TocarCriminals). Aggression is here, oh yes, but so is the regretful, thoughtful prose of Renske's dark lyrics, as he shows us the window to his inner demons. Intriguing songs here are abundant, such as TocarEvidence in particular. Dark, heavy, excellent. Katatonia have found another sound. 92/100

    --Black Sessions, best of. --

    My Twin, Deliberation, July


    -Apologies, other images would not fit and messed up the layout-

    These three EPs (or just singles really) are gems. The remixes such as the In The White (urban dub), and B-Sides from the next album are excellent. On July, TocarUnfurl stands out. It is rare that one finds such an expressive, beautiful, and yet so simple a song, as we are held in rapture by Jonas's vocals over guitar and an simple beat. Another notable B-Side is Code against the code. Overall 90/100

    The Great Cold Distance

    What words do it justice? Inspirational? Masterwork? This is the pinnacle of Katatonia thus far, all the refinement of Viva and Last..., while the themes and lyrics remain so soul wrenching and personal that you appreciate the songs even more on each listen. There is a sense of urgency to TocarLeaders shown in Jonas's rare shout, and to TocarThe Itch. This is an album of great tracks, great lyrics, melodies, everything. TocarIn the White, Deliberation, and TocarFollower are the songs I will cherry pick, but each song is stand out brilliance. The songs meanings, like all Katatonia songs, are food for thought, and every person can gain their own meanings accordingly, making for a perfect, dare I say it, album. This is the sound of a band doing what they were born to do. My score however reflects that I personally got sick of the album after around 60 play throughs in a week or so! 90/100

    Live Consternation

    A great live album, superb sound quality. Mainly new songs from TGCD, but several old favourites like 'Cold Ways' and Right Into The Bliss. For fans. 85/100


    ---Night Is The New Day Review---


    Overall Top Ten Katatonia Tracks


    Katatonia is:
    Jonas Renkse
    Anders "Blakkheim" Nyström
    Fredrik "North" Norrman
    Mattias "Kryptan" Norrman
    Daniel Liljekvist

    Related side projects/bands
    October Tide
    Bloodbath
    Opeth


    I hope that was coherent and helpful. I love the band, they have been such an influence on my life, outlook and musical taste. Comment, share your thoughts! I'll leave you with this.

    Hand of a leader
    Bleached by snowfall
    Position is a drug
    The great end is sweeping in

    The dark will rise
    Abandon your freedom
    Give up the right to find the true self
    Forsake your own reasons

    Forsaker


    Also read:
    Ulver review
    Night Is The New Day Review


    Paradise LostAnathemaMy Dying BrideSwallow the SunDark TranquillitySolitude AeturnusUlverAgallochSunn O)))LifeloverIsisJesu[GodfleshAnathemaIron Maiden[DarkspaceTool[In Flames
  • группы, что я прослушал

    Out 12 2009, 19h18 por Grobokopatel

    Градации:

    говно - плохая музыка
    уныло
    средне
    качово
    охуенно - хорошая музыка

    X/Y - скорее X, чем Y

    группы с оценками "уныло" и "говно" отсутствуют в моём плейлисте.

    0...9
    1000 Funerals - средне
    А
    Ablaze in Hatred - качово
    Ahab - охуенно
    Amederia - уныло
    Anathema - говно
    Arcana Coelestia - средне
    Ataraxie - качово/охуенно
    Autumnia - уныло
    B
    C
    Catacombs - уныло
    Colosseum - качово
    Comatose Vigil - говно
    D
    Dejuvenation - охуенно
    Depressed Mode - качово
    Doom:vs - средне/качово
    Draconian - качово
    E
    Ea - охуенно
    Esoteric - средне
    Evoken - охуенно
    F
    Faal - качово
    Fallen - охуенно
    Funeral - охуенно
    G
    H
    Haggard - охуенно
    High on Fire - качово/средне
    Hooded Menace - охуенно
    Hyponic - охуенно/качово
    I
    Imindain - средне/качово
    Inborn Suffering - качово
    Indesinence - охуенно
    Indian - говно/уныло
    Isis - качово/охуенно
    J
    K
    Kairi - средне/качово
    L
    Lethargy of Death - уныло
    Lethian Dreams - качово/охуенно
    Longing For Dawn - уныло
    M
    Mar de Grises - уныло
    Metallica - охуенно
    Middian - охуенно
    Minsk - охуенно
    Monolithe - охуенно
    Morgion - качово
    Mournful Congregation - уныло
    Mourning Beloveth - уныло
    My Shameful - качово/охуенно
    N
    Nightly Gale - охуенно/качово
    Novembers Doom - охуенно
    O
    P
    Pantheist - охуенно/качово
    Paradise Lost - охуенно
    Process of Guilt - качово/охуенно
    Q
    R
    Remembrance - средне
    Runemagick - качово
    S
    Saturnus - говно
    Shape of Despair - охуенно
    Skepticism - средне
    Skitliv - говно
    Station Dysthymia - уныло
    Swallow the Sun - уныло
    T
    Thalarion - качово
    ThanatoSchizO - охуенно
    The Crystal Method - охуенно
    THE EXTINCT DREAMS - средне
    Thergothon - средне
    Tiamat - качово/охуенно
    Tyranny - средне/качово
    U
    Unearthly Trance - качово/охуенно
    V
    W
    Whelm - охуенно
    Wine From Tears - качово
    Wormphlegm - качово/средне
    Worship - уныло
    X
    Y
    YOB - средне
    Z