Saluminesię zobaczyłem po raz pierwszy jakieś cztery lata temu. Wtedy też po raz pierwszy usłyszałem “Herbatę z Cytryną” i pamiętam, że całkiem spore wrażenie zrobili na mnie spójną wizją swojej twórczości. 48 miesięcy to całe wieki dla przemysłu muzycznego, czas, w przeciągu którego może powstać i nagle upaść kolejny gatunek, czy też Myslovitz zdołało wydać cztery bardzo dobre płyty. Jedno i drugie - przemijający czas i Myslovitz - miało duży wpływ na to, jak odbieram debiutancki album Saluminesi, “Sprzedając Pamięć”.
Być może to oklepane znów się odwoływać do jakże eksploatowanej w prasie grupy Artura Rojka, ale nie da się ukryć, że to ona miała spory wpływ na brzmienie polskich zespołów gitarowych na przestrzeni mijającej dekady. Wystarczy posłuchać “Miłości” Saluminesi - melancholijny tekst, gitara podpięta do ściany dźwięku i zaangażowany śpiew wokalisty Remigiusza Augustyniaka - aby od razu dostrzec podobieństwo do twórczość (zwłaszcza początkowej) chłopaków od “Długości Dźwięku Samotności”. Zresztą podobnie jak muzyka Ślązaków, ich twórczość jest głównie przeznaczona do mainstreamu.
To czego brakuje sopocianom, to głównie teksty, które w swoim sentymentalizmie nie ocierałyby się momentami o banał, a także odwagi, by mocniej wcisnąć przester. “Dzwonek” z chwytliwą melodią i bardzo dobrą sekcją rytmiczną rozbija się o trywialny refren - “Dzień po dzwonku pełen łez/ Pierwsza miłość/ Pierwszy mój zwycięski mecz/ Pierwsze przykre słowa/ Wszystko to pamiętać chce”. Pod względem instrumentalnym “Sprzedając Pamięć” jest porządnym gitarowo-popowym krążkiem. Dużo kojarzącej się z Coldplayem przestrzeni, gdzie niegdzie dodane w tle klawisze i niezłe, przyjazne radiu melodie. Chciałoby się w usłyszeć w kopa w większej ilości piosenek, niż w jedynym ostrzejszym kawałku na płycie, “Herbacie z Cytryną”.
Debiutancki krążek Saluminesii jest poprawnym rzemiosłem, “ale to już było” . Wspomniane wcześniej cztery lata robią wielką różnicę. Gdyby ta płyta wyszła z dwa, może trzy lata temu mogłaby zostać inaczej odebrana, a może i nawet znalazłoby się dla niej nieco miejsca w mediach. Zbyt późno, zbyt miałko i zbyt ckliwie - a szkoda, bo dobrego gitarowego popu nadal u nas jak na lekarstwo.
Krzysztof Kowalczyk
Tekst pochodzi z portalu www.uwolnijmuzyke.pl












st track: (18 Aug 2008)






























































































































