...czyli o kilku z tegorocznych albumów których zdążyłem posłuchać słów kilka. Więcej okładek niż tekstu. Kolejność przypadkowa.
1.
Megadeth -
Endgame

Ostatnie spotkanie z Megadeth, pomijając 'United Abominations' (całkiem fajne zresztą), miałem baaardzo dawno. Nowa płyta imo udana - przypomniała mi wesołe czasy gdy myślałem, że muzyka=metal.
Highlight:
'44 minutes'
2.
Mono -
Hymn to the Immortal Wind

Epicko jak zwykle, Mono nadal w formie. Jedno z ciekawszych post-rockowych wydawnictw tego roku. W dorobku grupy jak dla mnie na równi z
'You Are There'.
Highlights:
'Battle to Heaven' i
'Pure as Snow'.
3.
Baroness -
Blue Record

Sludge metal który nie boi się niemal tanecznych miejscami motywów i prawie-że-indie-rockowych riffów. Po
'Red Album' poprzeczka była bardzo wysoko ale uważam, że panowie z Baroness zdecydowanie poradzili sobie tym albumem. Bardziej przystępny od poprzednika, polecam.
Ciekawe co będzie dalej? Green Release'? Może 'Yellow CD'? (: nie ważne, byle trzymało taki poziom jak do tej pory.
Na uwagę zasługuje też bardzo ładny (podobnie jak w wypadku czerwonego albumu) cover art.
Highlights:
'A Horse Called Golgotha',
'Ogeechee Hymnal' i
'The Sweetest Curse'. W zasadzie powinienem napisać:
wszystko.
4.
Crippled Black Phoenix -
200 Tons of Bad Luck

Wysokie oczekiwania jakie miałem wobec tego albumu (co nie dziwne patrząc na ich debiut) zostały niemal w 100% spełnione. Bardzo interesująca płyta, słychać sporo Floydów ale klimat podobny jak na debiucie.
Polecam gorąco każdemu!
Highlights:
'Rise Up and Fight' i
'Time of Ye Life-Born for Nothing-Paranoid Arm of Narcoleptic Empire'.
5.
Fall of Efrafa -
Inlé

Głośno, powolnie, smutno, gniewnie i brutalnie. Do tego całkiem ciekawe teksty.
Kto zna - wie czego się spodziewać. Kto nie zna (a ma zły dzień i toleruje takie klimaty) - powinien poznać.
Highlight:
'Republic of Heaven'.
6.
Isis -
Wavering Radiant

Moje największe rozczarowanie tego roku. Spodziewałem się czegoś zjawiskowego, kolejnego
'In Fiction' a dostałem "jedynie" dobrą płytę.
Nie mniej, nadal jest to czołówka jeśli chodzi o post-metal.
Highlight:
'Threshold of Transformation'.
7.
Jesu -
Opiate Sun EP

Tu nie ma właściwie o czym pisać... Jesu to Jesu. Nie jest to może
'Silver' ale mimo wszystko całkiem przyjemna ep'ka.
Highlight:
'Losing Streak'.
8.
Pelican -
What We All Come to Need

Nigdy nie byłem wielkim fanem Pelicana ale utwór
'Ephemeral' to killer jakich mało.
Highlights:
'Ephemeral'!
9.
The Kilimanjaro Darkjazz Ensemble -
Here Be Dragons

Nowe kilimandżaro jest bardziej "dark" a zdecydowanie mniej "jazz" niż na self-titled. Ale to nadal piękne, klimatyczne dźwięki. Polecam.
Highlight:
'Lead Squid'.
10.
Vic Chesnutt -
At the Cut

To dla mnie drugi album muzyka którego odkryłem przypadkiem. Śledziłem swego czasu dość dokładnie poczynania A Sliver Mt. Zion i wyczytałem, że brali udział w nagrywaniu jakiegoś tam folkowego albumu ('
North Star Deserter'). I co się okazało: wypadli blado. Co innego sam Chesnutt który zdecydowanie przypadł mi do gustu.
Nowy album uważam za nieco słabszy od NSD ale chyba warto dać mu szansę.
Highlights:
'Coward' i
'Granny'.
11.
L.U.C -
Zrozumieć Polskę 39/89

Patriotyczny film bez obrazu. Nie odważę się komentować treści, ale polecić jako "ciekawostkę" należy. Choć to L.U.C, album nie widział hip-hopu nawet przez szybę.
Highlight:
'Tribute to Lech Wałęsa' (muzycznie, muzycznie).
12.
Matisyahu -
Light

Powód dla którego lubiłem tego pana był taki, że robił on z reggae coś troszkę innego niż wszyscy. Nowy album jest bardzo elektroniczny i popowy, zupełnie nie tego oczekiwałem. Niestety rozczarowanie.
Highlight:
'Darkness Into Light'?
13.
Maybeshewill -
Sing The Word Hope In Four-Part Harmony

Udowodnili, że potrafią nagrać kolejny dobry album pozostając w tych samych klimatach i nie uciekając się do żadnych eksperymentów czy rewolucji.
Świetna instrumentalna muzyka + sample z filmów. To nadal działa i tworzy rozsądną całość. I nadal jest piękne.
Highlight:
'How to Have Sex With a Ghost'.
14.
Japandroids -
Post-Nothing

Dwóch muzyków a tyle hałasu... No i świetne, proste teksty.
Nigdy nie przepadałem za noisem ale ten album zadziwiająco łatwo do mnie trafił.
Highlight:
'Crazy/Forever'.
15.
Russian Circles -
Geneva

Za dużo nie powiem bo nie mam porównania z poprzednim '
Station'. Ale patrząc na '
Enter' to w zasadzie chyba nic nowego. I dobrze.
Solidny post-rockowy album... miłe jest to, że utwory nie wpisują się w ograny schemat cichutko->głośniej->głośniej->głośniej->orgazm.
Highlight:
'Geneva'.
16.
Spięty -
Antyszanty

Posłuchałem, zapomniałem. Nijak nie przypadło mi do gustu. Pewnie jeszcze kiedyś dostanie szanse...
Highlight: ?
17.
Animal Collective -
Merriweather Post Pavilion

Nigdy nie zrozumiem zachwytów nad tym albumem. Ot, fajne, można posłuchać... ale jak dla mnie w żadnym wypadku nie wybitne. Jak wiadomo - gusta, guściki.
Highlight:
'Brother Sport'.
18.
Archive -
Controlling Crowds

Mój ulubiony album tego roku. Mój ulubiony album Archive. Kropka.
(Polecam słuchać mając przed sobą teksty...)
Highlight:
'Bullets'? jeśli to tylko dlatego, że jest najbardziej "radiowy". Płyta tworzy całkiem ładną całość i ciężko mi znaleźć faworyta.
19.
Tim Hecker -
An Imaginary Country

Nie będę oceniał bo ambient to dla mnie wciąż obcy gatunek i nie mam żadnych punktów odniesienia.
Album bardzo przyjemny w odbiorze, zwłaszcza w słuchawkach i z zamkniętymi oczami.
Highlight: Ciężko coś wybrać...
20.
Nick Cave & Warren Ellis -
The Road - Original Film Score

Umilając sobie oczekiwanie na film na podstawie mojej ukochanej książki...
Highlights: wszystko.
21.
maudlin of the Well -
Part the Second
'Klik'. Bo chwila słuchania jest lepsza niż tysiąc słów opisu.
Highlight:
'Another Excerpt: Keep Light Near You,
Even When Dying'.
(w trakcie tworzenia, szukania okładek i odświeżania pamięci. To jeszcze nie koniec :) aktualizacja prawdopodobnie w przyszłym tygodniu)