ale coś trzeba.
To w takim razie:

1. Mastodon - Crack The Skye.
Bez zmrużenia oka mogę powiedzieć, to album wyjątkowy. Nawiązujący do klasyki rocka w psychodelicznym wydaniu i bez wątpienia jeden z najważniejszych jak dotąd albumów XXI w. Zapewne przejdzie do historii, jako dzieło kultowe lecz wywołujące kontrowersje. Zespół załagodził brzmienie nie zatracając swojej finezji grania a nawet ją polepszając. Trudno wyróżnić jakiś najlepszy kawałek ale w sumie wyróżnię dwa fragmenty, podniosłe solo w The Czar i fragment od 3 minuty Last Baron spokojnie zaczynająca się kompozycja przeradza się w wulkan energii. Dodatkowym plusem jest to jak poszczególne utwory "wpadają w siebie" tworząc bardzo spójną całość
9,5/10 ten brak jednego punktu za szok że tak złagodnieli :D

2. Riverside - Anno Domini High Definition Album.
Album który mimo iż z założenia inny od zakończonej trylogii, którą uwielbiam spodobał mi się niemal od razu. Energetyczna płyta z melancholijnymi momentami i niesamowicie sprawdzająca się na żywo. Zakręcone kompozycje plus świetnie użyta elektronika i finezja w wokalu. To czyni ten album bardzo dobrym. Zdecydowanie najlepiej słucha się ich na mieście, w gorączkowy biegu codzienności.
9/10

3. Indukti - Idmen
Długo czekałem na ten album. Drugi gigant polskiej sceny progresywnego grania na zeszłorocznym albumie pokazał pazury. Po melancholijnym aczkolwiek ciężkim albumie SUSAR otrzymaliśmy coś równie pięknego, jednak to co urzeka na tym albumie to harmonijny chaos i nieokiełznana energia miejscami ocierająca się o death metal w niektórych partiach perkusji czy riffach i te cudowne skrzypce. Gościnne wokale nie wypadły tak świetnie jak Mariusz na poprzedniej ale dają radę.
9/10

4. Converge - Axe To Fall
Metalcorowy chaotyczny czarny koń tego roku.
Zespół znałem już jakiś czas ale nie pałałem do niego olbrzymią sympatią lecz uważałem że ciekawą odmianę od standardowego metalcore. Diametralnie obraz zmienił się po wypuszczenia singli. Szalenie chwytliwego DARK HORSE, które polubiłem już od pierwszego usłyszenia. oczekiwałem czegoś wyjątkowo ostrego przy czym winezyjnego i to otrzymałem a końcowe dwa utwory? Cudo miód dla duszy i doskonałe złagodzenie po galopującym hardcorze niczym rozjuszony koń po spadzistym zboczu.
I tym samym polubiłem ten zespół bardzo a to w moim odczuciu ich najlepszy album.
9/10

5. Proghma-C - Bar-do Travel
Niesamowity debiut polskiej ekipy zajaranej graniem progresywnego metalu w stylu meshuggah i tool, dającym jednak od siebie dużo więcej niż się spodziewałem album, który można słuchać i odpływać przy nim na długie godziny. Miejscami mamy naprawdę udane solówki czy prace perkusji, całość jest bardzo spójna a wokal miejscami szalony wrzask, tubalny growl i urzekający czysty dodają muzyce charakteru. Dodatkowym smaczkiem jest niepowtarzalny cover Bjork - Army Of My dokonali cudu, z tej niesamowicie klimatycznej kompozycji wycisnęli dużo więcej klimatu przy czym zachowali nastrój oryginału.
8,5/10

6. Isis - Wavering Radiant
Natomiast z tym albumem będzie dziwna sprawa bo z jednej strony na początku byłem nim zawiedziony taki jakiś bez wyrazu mi się wydawał i udziwniony na siłe. Dopiero wraz z kolejnymi odsłuchami i wraz ze zbliżającym się koncertem, na którym mieli grac większość z tego materiału zacząłem się wgłębiać w ten album i po pewnym czasie uznałem, że te wszystkie udziwnienia, specyficzne wokale to wszystko składa się na magiczną mieszankę i fascynujący album.
8/10

7. Hacride - Lazarus
Zdecydowanie najwiekszy suprajs tego roku. Poprzedni album lubię i owszem ale to monumentalne dzieło pełne podniosłości i ciężaru a także z dużą dawką finezji zdecydowanie musiało się znaleźć w top 10 osobistego rankingu. Dodam jeszcze, to bardzo spójny przytłaczający i urzekający album z mnóstwem zmian tempa i doskonale wkomponowanymi klawiszami. Mieli jaja by na początku albumu umieścić 15 minutowy utwór i ponad godzinny album zamknąć w 7 kawałkach. Dosłownie opad szczeny ale nie mogę tego za dużo słuchać
8/10

8. Born Anew - No More Days Like yesterday
Co tam wtórny Hatebreed co tam August Burns Red (choć świetne) ale to do warszawskiej kapeli dla mnie mocniej zabiło serce jeśli chodzi o hardcorową nutę. niespełna 30 minutowy energetyczny pełny świetnych ciężkich riffów wbijających się w czaszkę i jeszcze ten wściekły wokal Mychy miejscami tylko wpadający w melodyjny śpiew. Pozycja obowiązkowa dla fanów zespołów jak Walls Of Jericho czy Sworn Enemy. Wulkan nieokiełznanej energii i świetne koncerty.
Najlepsze kawałki to This is Our Time, Temptation by the Snake , Credo , The City.
8/10

9. If These Trees Could Talk - Above The Earth, Below The Sky
Post rockowy album roku. Nic dodać nic ująć, każdy kawałek przyciąga jak magnes i wypełnia umysł pięknymi krajobrazami. Zdecydowanie przepiękny album miejscami dość ciężki wręcz post metalowy.
8/10

10. Rise and Fall - Our Circle is Vicious
Czytając recenzję w pewnym piśmie branżowym zainteresował mnie jej opis. Postanowiłem sprawdzić i to bym strzał w dziesiątkę. Brudny Hardcore z wytwórni Jakoba Bannona polubiłem od pierwszego odsłuchania. Nietypowe podejście do tematu jakim jest hardcore. Taki nieco piekielny i ciężki materiał jednak bujający o dziwo.
8/10
Niestety z racji ograniczonego miejsca zabrakło Sybreed, Minsk, Lamb of God, Katatonia, Devin Townsend Project, Throwdown And So I Watch You From Afar i Hetane, choć nagrali dobre płyty jakoś nie opadła mi od nich szczęka.
Wyróżnienia dla:

OM - God Is Good
i tu mam problem. fenomenalny album. muzyczna podróż do wnętrza duszy. medytacyjny stoner. Naprawdę przy tym albumie można odlecieć i się zapomnieć

Baroness - Blue Record
Tak miało być top 10 ale jakoś tak nie wiem. Za mało energii w tej płycie i czegoś wyjatkowego bardzo dobra fakt ale nie ma top 10 i tyle choć.. no dobra coś pomyliłem i nie wstawiłem do top 10 ale musiałbym wywalić Rise And Fall a ona rozpierdala!

Kylesa - Static Tension
Podobna sytuacja jak z Baroness za mało ta 10 ale ja sprytny jestem i zrobiłem wyróżnienia.
Cóż mogę powiedzieć urzekający rock and rollowy sludge. Gorąco polecam

So I Scream - 6Shooter EP
Cóż rzadko preferuje tak diametralną zmianę stylu zespołów których słucham ale SIS trafiło ze zmianą stylistyki w 10!
Krótkie wydawnictwo udostępnione przez zespół przez internet zawiera doskonała mieszanke rock and rolla , stoner rocka z dużą dawką eksperymentów.
POLECAM!

Shpongle - Ineffable Mysteries from Shpongleland
urzekająca wielowymiarowa płyta przenosząca nas w różne światy. Taki odlot bez substancji wspomagających. Elektronika w dużej mierze.
A także dla:

LezwieLiza - Flesh Drug
Nu Metal z Rosji o niesamowitym ładunku agresji
i

Katatonia - Night is The New Day
Nie znalazł się w ścisłej 10 ponieważ nie mogłem się w ten album wkręcić a słuchałem dużo razy i mimo że to bardzo przyjemna i kojąca muzyka, jakoś nic poza otwierającym utworem nie zapadło mi w pamięć mimo częstego i długotrwałego słuchania. Tym samym nie przebiło to TGCD
Największe niewypały to Cult Of Static od Static-X i nowy cd od Merlina Mięso.
Poza tym z pewnych względów nie zamierzam słuchać Ramsztajna wiec nie wiem jaki to crap :<.
Utwóry roku:
Mastodon - Ghost of Karelia
Converge - Dark Horse
Mindsedge - The Price of Separation
oczekiwania na rok bieżący:
Afekth
Fear Factory
Mastodon (może soundrack)
High on Fire
The Dillinger Escape Plan
Koncerty roku:
Chimaira
Riverside
Indukti
Nie udało mi się dobrze przesłuchać zapewne dużej części dobrych albumów i jeśli tu nie znalazły się niektóre wybitne dzieła roku to albo nie trafiły w mój gust albo ich nie słyszałem lub też nie poświęciłem wystarczającego czasu.
Jakieś propozycje?