
W pierwotnym zamierzeniu gala Złote Mołsy 2009™ miała być nieco bardziej rozbudowana, z nagrodami podzielonymi na kategorie. Rok był słaby, więc się nie będę za dużo produkował.
Tym bardziej ciężko byłoby mi tworzyć "listę przebojów", więc zrobiłem cztery działy - tegoroczni prywatni faworyci, różnego kalibru wyróżnienia na plus i minus oraz Kupsko Roku. Niektórzy się nie załapali (np.
Current 93,
Clint Mansell,
Pain of Salvation,
Puscifer), bo okazali się zbyt przeciętni (w sumie w pozytywnym znaczeniu tego słowa), by wyróżnić się na tle moich skrajności xd.
Kolejność w poszczególnych kategoriach - przypadkowa.
Zacznijmy od ulubionych:
►
Nurse With Wound -
The Surveillance Lounge (+Memory Surface)

Zaryzykuję i postawię na szczycie podium. Złośliwcy powiedzą, że ciężko nazwać to muzyką, ale kij im w oczodół. Na próżno szukać tu melodii, za to trzeba uruchomić wyobraźnię. Na nocną sesyjkę jak znalazł.
experimental industrial dark ambient noise
►
J. G. Thirlwell -
The Venture Bros.: The Music of J. G. Thirlwell

Hm, drugie miejsce? Załóżmy. Mogę polecić każdemu.
industrial funk jazz
►
Converge -
Axe To Fall
mathcore hardcore
►
Sunn O))) -
Monolights & Dimensions

Megszentségteleníthetetlenségeskedéseitekért.
drone doom metal fridgecore ;D
►
GREYMACHINE -
Disconnected
industrial drone noise
►
Sylvester Anfang II -
Sylvester Anfang II
freak folk drone
►
Jon Lajoie -
You Want Some Of This?

No, nie mogło w czołówce zabraknąć MC Wedżajny.
vagina totally not gay
►
Shpongle -
Ineffable Mysteries From Shpongleland
psytrance
WY(p)RÓŻNIENIA
(zarówno większe i mniejsze, czyli w gruncie rzeczy dział bez sensu ;d)
(ale jadą alfabetycznie nawet!!1)
►
A Storm of Light -
Forgive Us Our Trespasses

Za nagranie ładnej płytki po pierwszych nudnych, obrzydliwie wtórnych wydawnictwach.
sludge post-metal czepiaj sie bananku
►
Amesoeurs -
Amesoeurs
black metal post-punk
►
Blindead -
Impulse EP
sludge (z atmosferką)
►
Cobalt -
Gin
black metal sludge
►
Devin Townsend -
Ki
progressive rock (metol?)
►
L.U.C -
Zrozumieć Polskę 39/89

Taki napuszony klocek, ale niech będzie ;d.
instrumental hip hop nu jazz
►
Lifelover -
Dekadens

No, tak na styk.
depressive rock ze sporymi wpływami
black metalu
►
Mono -
Hymn to the Immortal Wind

Nawet ckliwy postrok się załapał. Ładne :<.
post-rock
►
OM -
God Is Good
stoner metal doom metal
►
Oranssi Pazuzu -
Muukalainen puhuu

Powiedziałbym, że mój ulubiony black tego roku. Ale jednak troszku za mało.
black metal psychedelic rock
►
Portal -
Swarth
blackened death metal
►
Slayer -
World Painted Blood

Za udany powrót. SLEJAAAA! \m/
thrash, ojcze nasz!
►
The Axis of Perdition -
Urfe

Ludziska narzekają, ale podoba mi się zamysł stworzenia black ambientowego audioboka ;d. Treść może nie jest na wysokim, literackim poziomie, ale całość daje radę.
black metal dark ambient industrial spoken word
►
The Mount Fuji Doomjazz Corporation -
Succubus
doomjazz ;d
dark ambient
►
Throbbing Gristle -
The Third Mind Movements
industrial experimental
ROZCZAROWANIA
(te boleższe i lekciejsze :<)
►
Katatonia -
Night Is The New Day
doom metal depressive rock (tylko, że nie spełnia swego zadania ;G)
►
Minsk -
With Echoes in the Movement of Stone

Najboleśniejszy zawód. A mogło być tak pięknie :<...
sludge
►
The Mars Volta -
Octahedron

Przenuda.
progressive rock
►
Thee Maldoror Kollective (aka
Textbook of Modern Karate) -
Need The Needle

To cholerstwo też miało być fajne. Nie jest.
I ty mnie też.
avant-garde jazz industrial
►
Shining -
VI - Klagopsalmer
"This is what happens when depressive kids listen too much Dream Theater".
Do końca walczyli o tytuł gniota roku, brawo.
Miał być
depressive black metal, ale coś im nie wyszło.
A tą najmniej prestiżową "nagrodę":
...otrzymuje...
►
Rammstein -
Liebe Ist Für Alle Da

R+ nigdy mnie nie ciągnęło. Ot, taki średni indu metalik, ratujący się nieco humorem. Liczyłem, że LIFAD pomoże mi się doń przekonać.
Udała im się inna sztuka - nagrali najnudniejszą, najbardziej bezpłciową płytę tego roku. Całkowicie bez jaj i iskierki. Elementy industrialne ograniczono, pozostawiając anemiczny szkielecik do bólu typowego metolu dla niewymagających (może poza Pussy, ale i tak można sobie ten kawałek o kant pipy potłuc).
Po usłyszeniu pierwszych wycieków nowego Slayera w wakacje obstawiałem, iż album będzie nadawał się do kołysania niemowląt. Cóż, całość okazała się całkiem zacna, ale w naturze nic nie ginie i na pomoc ruszyli nasi kochani niemiaszkowie! Pamiętaj - nic lepiej nie uśpi twej latorośli niż nowy Ramsztajn! Obawiam się, że staruszki i chore zwierzęta usypia nawet na dobre. Mało humanitarny sposób.
Słyszałem w tym roku albumy nudne, słabe, ale R+ pobiło wszystkich. Brawa i pomidory!
Scheiße, Scheiße!
►
Nine Inch Nails (+
Alec Empire). Być na pierwszym i ostatnim koncercie ulubieńców - bezcenne. Jebany awans.
►
Sunn O))) (+
Eagle Twin). DoskO)))nałe szoł. Rytualny spektakl. Siwy dyyym.
►Mój pierwszy Woodstock, yay! Za rok dajemy po garach 69 razy tyle.
Najbliższe plany - w kwietniu
Killing Joke,
Pain of Salvation jakoś później pewnie przyjedzie nową płytkę promować, a potem się zobaczy. Jakiegoś noise'u bym posłuchał.
No, to tyle. Do końca roku lista jeszcze będzie aktualizowana, a potem niech se leży. Będę się śmiał z tego, co powyróżniałem ;d.
Szalom.