Czego fani polskiego rapu mogą żałować? Chociażby tego, że
Noon w rodzimym hip-hopie obecny jest już jedynie jako osoba zajmująca się masteringiem albo tego, że Pezet przestał się zajmować "rozkminkowymi" klimatami (które - nawiasem mówiąc - często bliskie są wielu słuchaczom), a zajął się pseudo-crunkiem oraz biadoleniem o nieudanej miłości. Jasne, w nowych obliczach rapera z Ursynowa można znaleźć pewne pozytywy, ale dochodzę do wniosku, iż nic nie zastąpi jego dwóch płyt z Mikołajem Bugajakiem.
Wspomniałem przed chwilą o "rozkminkach" - od nich w głównej mierze była "Muzyka Poważna". Na "Muzyce Klasycznej" wprawdzie również mamy do czynienia z tego typu utworami (m.in. "Ukryty w mieście krzyk" oraz single: "Re-fleksje" i "Bez Twarzy"), lecz - tak czy siak - panuje na niej o wiele bardziej różnorodna tematyka. Żeby daleko nie szukać, wystarczy wspomnieć o przebojowej "Senioricie", gdzie Pezet z pewną dozą chamstwa i szowinizmu nawija o płci pięknej. O kobietach jest również nagrane wraz z Mesem "5-10-15". No, może nie tyle o kobietach - małoletnie fanki często nie mają z nimi wiele wspólnego. Ciekawym pomysłem jest "Slang", tj. utwór wzorowany na słynnym "Ebonics". Podobnie jak niegdyś
Big L, Pezet przedstawia język, którym posługują się ludzie z jego otoczenia - fani hip-hopu i, w dużej części, mieszkańcy warszawskich blokowisk. Zresztą nie tylko oni, w końcu slangowe wyrażenia i pojedyncze słowa przytaczane przez rapera z Ursynowa są zrozumiałe dla większości młodych ludzi. Oprócz tego, Pezet - razem z Fokusem - bawi się w bragga w "Zimnejfuzji" oraz - do spółki z
Eldoką i swoim bratem,
Małolatem (swoją drogą, świetna zwrotka) - nagrywa numer o tym, dlaczego tak naprawdę parają się rapem. Co najważniejsze, starszy z braci Kaplińskich wszystko podaje naprawdę smakowicie, racząc zarówno dobrym flow, jak i techniką na wysokim poziomie.
Noonowi też wiele zarzucić nie można, w końcu to świetny producent. Umówmy się, jego bity nie są na wskroś nowatorskie, lecz Bugajak świetnie potrafi dobierać sample. Szuka ich w różnych miejscach - najbardziej w pamięć zapadły mi 2 charakterystyczne dźwięki: fortepian z "Te same dni, te same sny" oraz gitara elektryczna z "Ukrytego w mieście krzyku". Warto zwrócić uwagę na pojawiające się tu i ówdzie charakterystyczne cięcie sampli. Czasem odnosi się wręcz wrażenie, że poszczególne dźwięki są wręcz "urywane".
Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, "Muzyka Klasyczna" jest dla mnie klasykiem pełną gębą. Na płycie nie znajdziemy właściwie słabszych utworów.
Pezet stanął na wysokości zadania, serwując nam mocne linijki i ciekawe przemyślenia, składające się na różnorodny tematycznie, ale zarazem mocno wyważony album. Akompaniamenty Noona nie tyle doskonale pasują do rapu mieszkańca Ursynowa, co wręcz wprowadzają w zachwyt. Trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktoś "Muzyki Klasycznej" nie znał. Tym bardziej, jeśli uważa się za fana polskiego hip-hopu.