Anorexia Nervosa - przyciągnęła mnie nazwa, jakoś na początku 2008 roku i pamiętam, że słuchając tego sennym dniem i wartką nocą, przyprawiałem się o uśmiech przyłapany na radosnym zaskoczeniu, bo kapela odsłoniła dla mnie drugi energetyczny horyzont - i z uwagi na te dziwne mecyje kryjące się przecież w pozbawionym dla mnie tajemnic symfonicznym black metalu - postanawiłem o niej wspomnieć w swoim pastoralnym dzienniczku (ważne słowo na p.) bądź prędzej w nocniczku, bo zazwyczaj rozpisuję się nocą. barwne to skojarzenie - wpierdalać nocą do nocnika wszystko, co w potach z siebie wydobędziesz - w praktyce kształtuje charakater i pakuje hart ducha. eh, do rzeczy:
pochodzą z nantes. stefan, marc(ex), pier, nilcas, neb, nicolas(ex śpiew). juz od najmłodszych lat przejawiali duszne zainteresowanie muzyką, czego pierwszym porywem był występ w 1989 na międzynarodowym festiwalu chórów dziecięcych w ich rodzinnym mieście.
ulubionym kolorem stefana jest zielony nefryt, a ulubionym filmem city lights charlie chaplina. szczególne zainteresowanie wzbudzają w nim egzotyczne instrumenty.
marc nie lubi okrucieństwa, nienawiści, agresji, zazdrości i współczesnych domów handlowych, jest zodiakalną wagą.
pier jest fanem sushi barów, a za szczęśliwą liczbę uważa 7. jako dziecko uwielbiał filmy z seagalem, do kórych - jak i do samego aktora - pozostał mu palący sentyment.
nilcas podobno nie lubi obcych, dlatego moja wiedza na jego temat ogranicza się do minimum, a szkoda.
neb gra na klawiszach.
równie barwną osobowością jest nicolas, który w kapeli odpowiedzialny był za śpiew. ojciec nicolasa stanowczo sprzeciwiał się zapatrywaniom syna na występy z resztą grupy, żywiąc głęboką nadzieję, iż w sercu nicolasa znajdzie się miejsce na rodzinny interes - mianowice rodzina st. morand prowadzi od trzech pokoleń cukiernię na rue la fayette. te familijne niesnaski skłoniły wokalistę do opuszczenia domu już w wieku 23 lat, a motyw zimnej ojcowskiej miłości powtarza się zawoalowany surową gitarą w kilku utworach kapeli. ulubionym kolorem nicolasa jest kolor togi sarumana.
haha
a teraz na poważnie. anorexia nervosa to jadłowstręt psychiczny, i coś w tym jest, bo kiedy kapela w 2005 roku jeździła po polsce i supportowała vadera, to została wyśmiana przez krajową jebaną brać metalową.*
wygwizdano anorexię bo być może wszyscy niecierpliwie czekali na występ vadera, a pięciu chudych, niepokojących francuzów próbowało zaprezentować swoją wizję rzezi - albo nie spasował im look nicolasa (aka hreidmarr), bo chyba w proximie wystąpił w czerwonym lateksowym płaszczyku i kozakach, zresztą słyszałem kilka wypowiedzi, że cukierkowa otoczka kapeli nie podchodzi prawdziwym metalom. prawda jest taka, że image hreidmarra w trakcie trasy z vaderem, był wynikiem upiornego znudzenia (moja teoria) - bo niedługo później, właśnie w grudniu 2005 roku, wokalista porzucił zespół, który chyba do tej pory nie wznowił działalności. przyznam, że koleś mi zaimponował, bo wyobrażam sobie, że jestem wokalistą siejącej zamęt, wschodzącej blackowej gwiazdy, pretendującej do tronu symfonicznego black metalu, i nagle stwierdzam, że czas wybrać inną drogę do nieśmiertelności - i odchodzę tuż przed wigilią, yeah*
moja kolejna błyskotliwa teoria tłumaczy te kilka kontrowersji wokół kapeli (o których nie chce mi się pisać) oraz pomówienia o pedalstwo - mianiowicie są to owoce prowokacji samego zespołu - bo anorexia nervosa zdaje się kłuć ostrzem szyderstwa wszystkie te monotonne metalowe twarze - anorexia nervosa jest jak ćma, trzepocąca w pułapce ciasnych umysłów - mącąc true metalowe konwencje. to potężne skomasowane brzmienie kapeli, wrzynające się w niewyrobione ucho wewnętrzne, ta brutalność (dzięki ciężkości i szybkości gitar oraz perkusji ) właściwa tylko niektórym kapelom death metalowym, i niespotykanie agresywny, nihilistyczny wokal szarpiący nasze ogniska (u)czuciowe jak kurewską padlinę - to wszystko odsłania przed nami masywny, samczy, porosły czarnym grubym włosem tułów anorexii nervosa, zakończony olbrzymim, nabrzmiałym, brzydkim jak dzień kutasem.
- spłonąć rumieńcem mogą wszystkie te przerośnięte testosteronem kapele, które śmiały się z anorexii.
(pisząc to, już dawno minęła mi podnieta tym zespołem, sporadycznie słucham).
deserem niech będzie cover nuty les tzars grupy indochine:
http://www.youtube.com/watch?v=dWtjqQ8VLAY&feature=related
oryginał też ciekawy:
http://www.youtube.com/watch?v=BXQP8SgR2xo&feature=fvw
kapela kiedyś zapowiedziała, że każdy ich kolejny album będzie lepszy od poprzedniego - i tak też jest, dotrzymali słowa - z płyty na płytę szybciej i z większym jajem i jadem (ekstremalne to twory), z tym, że ostatnia kolekcja z 2004 - redemption process - jest w tym wszystkim bardziej wyrachowana, monumentalna i dostojna - i wydaje się, że dalej już nie da rady sięgnąć, zatem: symphonic black majesty.
* nie trawię tej łachowej subkultury. skąd im się to bierze, że większość z nich wygląda jak jeden mąż - te same łachy, te same mocno naciągniętę i spięte gumką siostry w pytę włosy (widziałem i takich co łapali włosy frotką), glany i te plecaczki z naszywkami slipknota czy metallici. zresztą rzadko który metal zaskoczy mnie oryginalnością swojego 'top 1000 metal bands' - same wyświechtane nazwy, 'pionierzy gatunku', 'legendy' i inne 'wielkie', 'hardkorowe' metalowe zespoły z teledyskami... szkoda.
mam paru takich znajomych, nie rodzą we mnie agresji, a nawet odwiedzam pub gdzie ich pełno, jednak całość tego ograniczonego zjawiska: "jestem metalem" wzbudza we mnie niechęć, co zrobić.
(swoją drogą metallica to dla mnie straszne gówno - kiedyś jeden metal zapytał: 'człowieku, co z ciebie za metal, że tak nie trawisz metallici?! można nie słuchać, ale trochę szacunku! to legenda!' - w dupie to mam, nie jestem kurwa metalem i nie lubię jak ktoś mnie z nim myli - taka ciekawostka)
- wytoczyć pianę przyjdzie na takich rozmyślaniach.
* hreidmarr postmortem pociągnął swój wokal we francuskim
The CNK - ciekawie brzmienie, ogólnie w klimatach militarnego industrialu, z zamysłem na stworzenie czegoś nowego, jakiejś modernistycznej broni - na wszystko - w tym nowym świecie - chociaż niektóre pomysły mi nie podchodzą.