Nie 8 XI – Koncert TURBO
8 listopad Anno Domini 2009, około godziny 19:45, Stalowa Wola, JazzRock Cafe, na scenę wchodzi zespół. Koszt niewielki, bo 25zł, a zabawa? Dowiedzcie się sami czytając krótką relację z koncertu polskiej legendy metalowej: zespołu
Turbo. Dlaczego było warto przyjechać? Co mi się nie podobało? Zobaczcie sami.
Wszystko wskazywało na to, że będę musiał sam pojechać na ten koncert, co nie napawało mnie zbytnim optymizmem, którego brak z kolei zniechęcał mnie do wzięcia udziału w ów sztcue. Jednak sytuacja zmieniła się na kilka godizn przed koncertem i o godzinie 19 wsiadłem do auta i razem z kolegą pojechaliśmy zobaczyć na co jeszcze stać starych metalowych wyjadaczy. Wchodząc do lokalu na szczęście nie trzeba było się przeciskać pomiędzy uczestnikami zabawy, jak to było na Kacie, ale też nie można powiedzieć, że frekwencja niedopisała. Wśród publiczności panowała jednak zawyżona średnia wieku, co może tłumaczyć właśnie wiekowość gwiazdy wieczoru. Przypomnijmy, że
Turbo powstało w styczniu 1980 roku i okres świetności kapeli przypada głównie na lata '80, kiedy to chociażby moi rodzie mięli tyle lat co ja teraz. Sami muzycy może już nie byli tacy "starzy", po za gitarzystą Wojciechem Hoffmannem, który jest w składzie od "narodzin" zespołu.
Koncert ruszył z kopa i trzeba przyznać, że trzymał tempo, energię i moc przez cały czas. Muzycy dawali z siebie wszystko, a wokalista Tomasz Struszczyk cały czas zachęcał publiczność do zabawy, także jeżeli chodzi o kontakt zespołu ze słuchaczami, to został on wykorzystany w maksymalnie możliwym stopniu: dialogi, wspólne rytmiczne klaskanie do utworów, wspólny śpiew i wiele innych. Myślę, że wyraźnie można tutaj się doczytać moich intecji mówiących dlaczego warto było przyjść na ten koncert. Szczególnie powinni pojawić się fani
Turbo i miłośnicy mocnego grania, gdyż na pewno by się nie zawiedli taką sztuką. Po za wokalistą warto było zwrócić uwagę na brzmienie instrumentów. Szczególnie do gustu przypadło mi brzmienie gitary Wojtka oraz gitary basowej, na której grał Bogusz Rutkiewicz. Co do drugiej gitary: i tu jest właśnie niestety minus koncertu, przez większą połowę występu w ogólnie nie było jej słychać. Zostałem również urzeczony grą perkusisty - Tomasza Krzyżaniaka, który momentami swoimi rytmicznymi uderzeniami przypominał Ślimaka z
Acid Drinkers.
Turbo wykonało set trwający ponad półtorej godziny wraz z bisami. Wśród nich można było usłyszeć przeboje takie jak:
Dorosłe dzieci,
Szalony Ikar,
Jaki był ten dzień czy
Kawaleria Szatana. Oprócz tego w lokalu zabrzmiały nuty trzech przedpremierowych utworów pochodzących z nowej płyty kapeli, która zostanie wydana 16 listopada, o czym nie raz publiczność została poinformowana przez wokalistę zespołu w trakcie koncertu.
Co mogę jeszcze dodać od siebie? Po pierwsze: koncert udany, a nawet bardzo udany. Po drugie: nowe utwory zaprezentowane przez
Turbo są na tyle dobre (wg mnie), że powinniśmy się bliżej przyjżeć nowej płycie jak pojawi się tylko w sklepach. Po trzecie: z tego co się dowiedziałem, zostało zmienione nagłośnienie w lokalu i muszę przyznać, że zakup naprawdę udany i jakość dźwięku jest o wiele lepsza, także ukłon w stronę właściciela lokalu.
Na koniec chciałbym powiedzieć jeden z wniosków "przedkoncertowych": dobrze, że jest taki lokal w pobliżu Tarnobrzega, w którym odbywają się tak dobre koncerty, że nie trzeba jeździć do Rzeszowa, Lublina czy Kielc, a występ
Turbo jest tylko jednym z wielu przykładów udanych imprez.
Zephyr(eus)
Oryginalna wersja artykułu na:
http://www.projektq.pl/index.php?module=News&func=display&sid=341