• Ucieczka do Edenu... - koncert Jónsiego 18.09.2010

    Dez 7 2010, 1h48 por pmp91fi

    Nie 12 IX – Sacrum Profanum 2010

    Około 9 godzin podróży..kilka przesiadek. W kółko myśli, że coś może się nie udać. Coś może mi przeszkodzić w zobaczeniu czegoś, na co czekałem od dawna.


    Przesiadki dwie: w Lublinie i w Kielcach. W każdym razie na styk. Jest godzina 18ta, jestem w Krakowie. Wciąż boję się, że nie zdążę na to wydarzenie. Jedno z największych, najpiękniejszych wydarzeń w Polsce tego roku: koncert Jónsiego w Nowej Hucie.


    Dworzec Główny. Gorączkowe szukanie przystanku. Jest! Tramwaj numer 4. Kupuję bilet i siadam. Spoglądam zza szyby na ulicę i obserwuję, gdzie jestem. Żeby nie pomylić przystanku i zdążyć na czas. Patrzę przed siebie, mijają tramwaj autokary z napisem SACRUM PROFANUM. Myślę sobie “to niedaleko”. 5 minut później widzę! Kombinat, miejsce, gdzie są bramki na koncert. Czekam w kolejce. Przeszedłem przez bramkę i wsiadam do autokaru. W myślach powtarzam sobie “to już ten czas..”. Po kilku minutach znajdujemy się na miejscu: pod Halą Ocynowni Elektrolitycznej. …
  • doświadczyć sacrum - jónsi

    Set 19 2010, 18h57 por asqev

    Nie 12 IX – Sacrum Profanum 2010

    Jónsi

    Jónsiemu udało się, zresztą tak jak udawało mu się na innych koncertach z grupą Sigur Rós, stworzyć niesamowite multimedialne show. Dzięki wizualizacjom i kostiumom doświadczenie jego muzyki rozłożyło się także na zmysł wzroku. Grzechem byłoby zamknięcie oczu aby delektować się tylko samą muzyką.
    Miałem to szczęście, że udało mi się zdobyć miejsce w drugim rzędzie, praktycznie
    po środku, także telebimy były mi zbędne, patrzyłem na to co chciałem...
    Jónsi uraczył nas nowymi piosenkami, które mnie jednak rozczarowały. Koncepcja koncertu polegała na stopniowym budowaniu napięcia, dlatego też koncert rozpoczął się gitarową solówką Stars In Still Water. Pierwsze utwory niemiłosiernie się dłużyły, ale okraszone obrazem były całkiem znośne. Genialnie została natomiast zaprezentowana piosenka pt. Kolnidur (jedna z moich ulubionych z płyty) i Grow Till Tall, gdzie naprawdę udała mu się gradacja napięcia…
  • Jónsi z zespołem (18.09) i słówko o "powtarzalności"

    Set 19 2010, 14h26 por Jorika

    Nie 12 IX – Sacrum Profanum 2010

    Pierwsza ważna rzecz: łatwo trafiłam pod bramę Kombinatu, nie było probelmu ze sprawdzaniem biletów, autobus podwiózł mnie pod halę ocynowi chemicznej - wszystko poszło sprawnie i bez zbędnych emocji (patrz moja notatka o Orange), co już na początek wprawiło mnie w dobry humor.
    Rząd 11 miejsce 42 też okazało się szczęśliwe, świetnie było widać (oprócz chwil kiedy facet przede mną świecił komórką odpisując na sms-y), świetnie było słychać (oprócz chwil wypełnionych przez świergoczącą za mną w obcym języku grupkę ludzi).
    A co do siedzenia, tak wolałabym stać zamiast siedzieć, bo akurat należę do tej grupy, która lubi wyrażać swoje koncertowe emocje klaskaniem, śpiewaniem i ruchem, w kulturalny sposób oczywiście (kultura koncertowa=temat numer 2 moich koncertowych notatek, temat numer 1 to muzyka :P ) ;) Jednak nie czuję się jakoś strasznie pokrzywdzona przez ten niepisany, krzesłowy nakaz siedzenia. Za bardzo byłam zachwycona tym co działo się na scenie, żeby o tym rozmyślać.
  • Sacrum

    Set 19 2010, 13h42 por wilczyca90

    Múm

    Piękne przeżycie. Strasznie się cieszę, że zrobili to wyjątkowo dla nas. Niesamowite otoczenie, które tak dobrze nadaje się do odzwierciedlenia mnogości barw muzyki islandzkiej. Naprawdę tego nie pojmuję, jak oni potrafią tak przekazać wszystkie emocje. Tak szeroko i głęboko.
    Kontakt z publicznością przepiękny. Może to i dla niektórych wyglądało jak benefis, ale nie. Wierzę im na słowo, że to niesamowita frajda grać z przyjaciółmi, z którymi na co dzień nie jest dane spotkać się na scenie i wspólnie rozdawać dźwięki.
    W pierwszej części Amiina. Chyba nadal nie ogarniam ich talentu. Nie w sensie, że nie doceniam, bo potrafią czarować. Po prostu jak wychodzi kobieta i zaczyna śmigać na pile, to doznałam lekkiego szoku. I zaczęłam się zastanwiać czy jest coś, na czym ludzie z Islandii nie potrafią grać? Wydaje mi się, że nie. Oni ze wszystkiego wydadzą dźwięk, nawet z kamieni ;) Następnym przyjacielem był L.U.C. Oczekiwałam totalnej katastrofy. Ale się nie rozbili. …
  • Takk, Jónsi!

    Set 19 2010, 11h44 por jkrol22

    Nie 12 IX – Sacrum Profanum 2010

    Jónsi - Kraków - 17 & 18 IX 2010

    Tak naprawdę ciężko mi się zabrać do opisania przedwczorajszego i wczorajszego koncertu Jónsiego, bo było to coś co można rozpatrywać w kategoriach absolutu, kto był zdaje sobie z tego doskonale sprawę, natomiast tym, którzy nie byli i tak tego nie naświetlę, bo to jak rozmawiać z niewidomym o poszczególnych odcieniach czerwieni dajmy na to.
    Mimo wszystko spróbuję. Miałem to szczęście, że mogłem koncert podziwiać dwukrotnie, z dwóch różnych perspektyw (w piątek 1 sektor, 2 rząd, w sobotę daleko z tyłu na trybunie sektora 3). Prawdopodobnie najdziwniejszy show na jakim byłem – zarówno pod względem scenografii (i ta klimatyczna hala ocynowni ;) ), ubioru, instrumentów jak i samej muzyki. Zaczęło się, pogasły światła, wyłonił się Jónsi z gitarą a za nim Doddi na (?) wibrafonie, potem od drugiego kawałka dochodzili kolejni muzycy. Właśnie wspomniany perkusista wnosił bardzo dużo – żywiołowa gra…