Około 9 godzin podróży..kilka przesiadek. W kółko myśli, że coś może się nie udać. Coś może mi przeszkodzić w zobaczeniu czegoś, na co czekałem od dawna.
Przesiadki dwie: w Lublinie i w Kielcach. W każdym razie na styk. Jest godzina 18ta, jestem w Krakowie. Wciąż boję się, że nie zdążę na to wydarzenie. Jedno z największych, najpiękniejszych wydarzeń w Polsce tego roku: koncert Jónsiego w Nowej Hucie.
Dworzec Główny. Gorączkowe szukanie przystanku. Jest! Tramwaj numer 4. Kupuję bilet i siadam. Spoglądam zza szyby na ulicę i obserwuję, gdzie jestem. Żeby nie pomylić przystanku i zdążyć na czas. Patrzę przed siebie, mijają tramwaj autokary z napisem SACRUM PROFANUM. Myślę sobie “to niedaleko”. 5 minut później widzę! Kombinat, miejsce, gdzie są bramki na koncert. Czekam w kolejce. Przeszedłem przez bramkę i wsiadam do autokaru. W myślach powtarzam sobie “to już ten czas..”. Po kilku minutach znajdujemy się na miejscu: pod Halą Ocynowni Elektrolitycznej. …