• Wianki 2009 czyli euforii fanatyka końca brak

    Jul 11 2009, 0h55 por Disaster86

    Sob 20 VI – Wianki 2009

    Bulwary Wiślane, Kraków, Polska, 20 czerwca 2009

    Na Wianki przyciągnął mnie oczywiście Lenny Kravitz, to drugi koncert Lenny'ego w Polsce. Jechałam z Warszawy pociągiem o 8.15 i już od 11.25 mokłam w Krakowie caaały dzień, dopiero podczas koncertu Lenny'ego po 22 godzinie przestało padać. Ale to wszystko nie ważne, do rzeczy :
    Były 3 supporty, nie wiem po co...?
    Pierwszy Vavamuffin, to zespół, z którym właściwie pierwszy raz się spotkałam i było całkiem fajnie. Robią bardzo przyjemne wrażanie, reggae fajnie się wpisało w klimat Wianków. Wokalista wyluzowany i miał świetny kontakt z publiką, nie podam żadnych tytułów piosenek, bo nie pamiętam.

    Jako drugi support grały Wilki. I muszę przyznać, że zrobili na mnie wrażenie nadzwyczaj dobre. Robert Gawliński ma naprawdę świetny głos, co właściwie wiedziałam od dawna, ale nigdy na żywo nie widziałam i naprawdę bardzo mi się podobało. Zresztą nie tylko mnie, od reszty publiki tez bił entuzjazm. Było świetnie, ale niestety bardzo krótko grali, bo bodajże tylko pięć piosenek. Ja pamiętam: Słońce pokonał cień, Bohema, Urke, Baśka i coś tam jeszcze.

    Ostatnim supportem była Patrycja Markowska. Raczej nie słucham takiej muzyki, niestety śpiewające panie w naszym kraju są, że tak powiem "na jedno kopyto". Jej głos mnie nie zachwyca, teksty też nie. Ale upodobania upodobaniami, a obiektywnie rzecz biorąc zaprezentowała się całkiem ok. Energiczna, sympatyczna, nie smęciła piosenkami, były dynamiczne raczej i entuzjastom takiej muzyki mogło się podobać. Ja się trochę nudziłam, nie będę umiała wymienić też wszystkich utworów, które się pojawiły, bo raczej jej twórczości nie znam. Ale na pewno było: Drogi kolego, Deszcz, Świat się pomylił.

    A teraz to co najważniejsze czyli Lenny Kravitz. Koncert trwał mniej więcej
    22.20 - 24.10. Od Lenny'ego jak zawsze biła ogromna energia, entuzjazm i radość z grania. Dobrej zabawy ani Lenny'emu ani publice nie zepsuła nawet rzeka, choć Lenny odpowiednio skomentował co myśli o dzielącej nas przestrzeni...
    I niesamowite jest to, że mimo takiej odległości publika szalała i śpiewała, a przynajmniej połowa tej publiki, bo ewidentnie największy dramat tych Wianków to przypadkowi ludzie nie mający pojęcia kto gra i często jeszcze z alkoholem. Sama musiałam się jakiś czas użerać z nie całkiem trzeźwymi ludkami i co chwila tłumaczyć, że to jeszcze nie Lenny gra i to przy samej barierce...

    Rewelacyjna setlista. Mocne wejście z Freedom Train, rozbujał publikę, a na pewno mnie, a potem Bring it on genialnie po prostu. Największym zaskoczeniem było dla mnie zagranie Believe, kocham ta piosenkę. Cieszę się też z tej rozbudowanej wersji I'll be waiting z solówką gitarową Craiga Rossa i kilkuminutowym śpiewem słów "I'm the one who really loves you baby", to przepiękne. No i genialne wykonanie Dancin til' dawn z fragmentem Another brick in the wall, niesamowite, choć wolę z Billie Jean Jacksona, ale Dancin til' dawn kocham i łykam w każdej formie.

    Setlista:
    1. Freedom Train.
    2. Bring it on.
    3. Flower child.
    4. It ain't over til' it's over.
    5. I belong to you.
    6. Believe.
    7. Dancin til dawn.
    8. I'll be waiting.
    9. Always on the run.
    10. Where are we runnin'?
    11. American woman.
    12. Fly away.
    13. Let love rule.
    14. Are you gonna go my way?

    To był drugi najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Było niesamowicie, jestem nieziemsko szczęśliwa i już czekam na następny koncert Lenny'ego.
    NIE MAM BOGÓW POZA LENNY'M!!!

    LET LOVE RULE!!!















  • Prosto i węzłowato

    Jun 27 2009, 11h15 por Santoori

  • Nieco magii pod kolorowymi parasolami.

    Jun 25 2009, 9h40 por czyzka

    Sob 20 VI – Wianki 2009

    Impreza moimi oczkami widziana, czyli recenzja napisana późno i z dużą ilością emotikonek :P.

    Wianki... Dzień deszczowy i zimny jak na czerwiec przystało :P. W zacnym Krakowie pojawiłam się około 10.30. 'Zakwaterowanie', pozbycie się plecaczków... No i łażenie po mieście. W związku z problemami ze znalezieniem właściwego przystanku i autobusu/tramwaju dotarliśmy na most Grunwaldzki na 18:40. Minęliśmy paru żółtych ludzików i jak się okazało - zdążyliśmy idealnie, bo koncert właśnie się rozpoczynał. Opóźnienie wynikło... z deszczu. Naszą 3 osobową grupką znaleźlismy sobie miejsce, wśród osób już nieco 'wesołych'. I tu niespodzianka... Ni stąd ni z owąd pojawiły się dwie koleżanki z naszej miejscowości :). Ciągnie swój do swego. Co prawda widok sceny na drugim brzegu Wisły nie był budujący... Ale nagłośnienie było bardzo dobre, a na telebimach wszystko dało się zobaczyć.

    Na początek Wilki... Jakoś specjalnie nie szaleję. Ale zagrali nieźle, jakoś żywiej i milej się zrobiło wokół :). Tylko prowadzący wymuszający na publiczności by poprosili o 'Baśkę', zrobił na mnie średnie wrażenie. Ale cóż. Podczas przemieszczania się wśród publiczności, dało się co jakiś czas ujrzeć dziewczyny w wiankach. Niektóre były naprawdę swietne (wianki, rzecz jasna) :).

    Następnie przyszła pora na Vavamuffin. Zaczęli głośną instrumentalną improwizacją, która przerodziła się po chwili w Imperial March ;). Zespół rozbujał skrytą pod parasolami publiczność. Mieliśmy okazję zawyć razem z nimi 'Bless', 'Hooligan Rootz' czy też 'Jah'. To tak z bardziej znanych :). Ogólnie - zagrali przyjemnie, może bez większych rewelacji, ale mi się podobało. Trudno o dobry kontakt z publicznością, gdy jest się na drugim brzegu rzeki. Ale i tak był całkiem niezły - hasło 'parasole w górę' skutkowało xd. Swoją drogą, po raz pierwszy dane mi było usłyszeć takie słowa na koncercie ze strony zespołu ;). Wspomnieli też co nieco, o Leninie Krawcu, przed którym mają zaszczyt grać ^^.

    Po przyjemnym reggae, przyszedł czas na Patrycję Markowską... Za nia to zdecydowanie NIE szaleję. Czas jej występu sprzyjał więc zawieraniu nowych znajomości w kolejce do toi-toia oraz spotykaniu kolejnych znajomych z Sanoka :). Jak dla mnie... no cóż, zachęcanie ludzi do zajścia w ciążę podczas imprezy, ze strony artystki, było nieco żałosne i śmieszne (zwłaszcza zważając na aurę :P) no, ale... Przetrzymaliśmy. Nawet trochę pośpiewaliśmy zapamiętane z radia fragmenty tekstów... xd.
    Dowiedzielismy się także, że w sobotni wieczór nie usłyszymy zespołu The Poise Rite. Jako, że nie znałam - jakoś specjalnie nie żałowałam... A powód ich nieobecności? Problemy organizacyjne.

    Po Pati Markowskiej, nadszedł czas oczekiwania. Lenny wraz ze swymi muzykami stroił się około godziny. Jak poinformował nas w międzyczasie prowadzący na koncercie miało zostać wykorzystane około 30 gitar... Ciekawe, ciekawe. Oczywiście pojawiły się też puszczane na Wiśle wianki. Nie bardzo wiem, czy przed Kravitzem, czy też w trakcie... Ale wyglądały zaiste magicznie. W międzyczasie spadły też do Wisły dziewice na spadochronach ^^. Ciekawie jednym słowem :).

    Czekaliśmy tak i czekaliśmy (czuje jak mnie nogi bolały, na samo wspomnienie)... Gwiazda wieczoru pojawiła się na scenie o 22:22. Mimo, że była to już moja 19 godzina funkcjonowania w tym dniu, zmęczenie jakoś mnie opuściło. Trzeba przyznać - zapowiadało się świetnie. Widziałam całą scenę i 3 telebimy, słyszałam wszystko - nic tylko rozkoszować się muzyką :). Osobiście porwała mnie gitara i cudowne solówki gitarzysty Lennego. Ale także saksofon i klawisze. I ogólnie... no czad. Nawet przestało padać, ludzie poskładali parasole i można było co nieco zobaczyć :). Muzycy byli genialni, wokal Lennego świetny.
    Nie potrafię powiedzieć jaka była kolejność utowrów - zrzucę to na karb kiepskiego rozeznania w utworach Kravitza, ale również na to, że po prostu odleciałam, naprawdę. Miło było wtopić się w ten 100 tys. tłum ludzi i śpiewać razem z nimi refreny piosenek, bujać się i wsłuchiwać w muzykę.
    Gdy wokalista zachęcał publiczność do klaskania, mogliśmy ujrzeć tysiące uniesionych w górę rąk. Kravitz namawiał publiczność, by wskoczyła do Wisły i przypłynęła do niego :). Jeśli chodzi o utwory... Najbardziej w pamięć zapadły mi 'American Woman', 'Dancin 'Til Dawn','I belong to you' śpiewane z całą publicznością i oczywiście mistrzowskie 'Fly away', na którym tłum szalał. W pewnym momencie Lenny na chwilę zniknął ze sceny, by pojawić się spowrotem w aparatem w ręku. "This is unbelievable" - skomentował, robiąc zdjęcie publiczności zgromadzonej na drugim brzegu.
    Pamiętam też motyw, gdy Kravitz zaczął śpiewać refren 'Another brick in the wall' Floydów, zachęcając publikę do śpiewania razem z nim :).
    Artysta, gdy pojawił się na bis powiedział coś o miłości, która połączy nas po mimo oddzielającej nas rzeki (o ile mój umysł jeszcze dobrze rejestrował ;) ). I o ile dobrze pamiętam pierwszy bis to było 'Let love rule' :). Koncert zakończył się żywiołowym 'Are you gonna go my way', publika szalała. Później Lenny zniknął bez pożegnania...

    Czekało nas jeszcze widowisko pirotechniczne, przygotowane do utworów z m. in. 'Requiem dla snu' i 'Piratów z Karaibów'. Rozjaśniło się nad Wisłą. Ogólnie - bardzo ładnie. Skończyło się około 00:30. Później czekało nas przedzieranie się w ścisku w kierunku mostu oraz desperacki bieg na autobus - przez barierki i środkiem ulicy przed samochodami. Ale udało się :). Po prawie godzinnej jeździe udało nam się dotrzeć i wreszcie odpocząć. Noc niesamowita i pełna wrażeń :).

    Podsumowując... Błoto, deszcz, mnóstwo ludzi. Poza tym - kolorowe parasole, dziewczęta w wiankach, rozentuzjazmowany tłum - te 100 tys. ludzi naprawdę wyglądało imponująco :). Do tego nieco zmęczenia, dużo śmiechu no i przede wszystkim - kawał dobrej muzyki. I myślę, że sporo bym tu jeszcze napisała, ale po prostu zdążyło już mi wylecieć z głowy podczas dalszego pobytu w Krakowie :).
    Bądź co bądź... Wiem, że nie przejechałam tych 200 km po nic. Nie jechałam tam co prawda na wianki, ale na Lennego. I szczerze - ja się nie zawiodłam :).
  • Jak to Lenny Kravitz wianki rzucał...

    Jun 23 2009, 18h02 por adas3

    Sob 20 VI – Wianki 2009

    W Krakowie w sobotę rzucały się do Wisły różnego rodzaju Wianki. Niejaki adaś też tam był. Ale do przybycia zachęciło go pojawienie się tam w tym samym terminie niejakiego Lennego Krawca. Jakimś wielkim jego fanem nie jestem, ale muzykę znałem i nawet mi się podoba. Czyli przypomnienie/pierwsze przesłuchanie jego muzyki nie było formą samoudręczenia. Wręcz przeciwnie.

    No to jakie wrażenia z Wianków? Skład mej grupy - w sumie 8 osób (przedstawiciele magistrów/inżynierów, studentów politechniki śląskiej oraz UJotu, UŚia...). Czas akcji - od około połowy koncertu Vavamuffin do końca Wianków.

    Najpierw przejście z okolic mostu Grunwaldzkiego wzdłuż Wisły i Wawelu. Deszcz z góry. Błoto na dole. Czasami kobieta z wiankiem. Na głowie. W okolicy Smoka Wawelskiego widok na scenę zasłaniały czarne płachty - pewnie dlatego aby było przejście.


    Więcej na blogu adas.jogger.pl
  • Lenny Kravitz a sprawa błotna

    Jun 22 2009, 16h57 por Bombel_wilk

    Sob 20 VI – Wianki 2009

    W ubiegłą sobotę w Krakowie na Bulwarach Wiślancyh wystąpił Lenny Kravitz - postać, której przestawiać chyba nikomu nie trzeba. Człowiek legenda z niesamowitym talentem multiinstrumentalnym oraz niespotykanym głosem. Bardzo się cieszymy, że swoją obecnością zaszczycił nasz kraj, ale...


    Lenny Kravitz wystąpił na imprezie o charakterze tradycyjnym i było nie było, piknikowym. Wianki, jak możemy przeczytać w wikipedii to: ”inspirowana jedną z rodzimych słowiańskich tradycji kupalnych cykliczna impreza kulturalna, odbywająca się co roku na bulwarach w zakolu Wisły, pod wzgórzem wawelskim w Dębnikach. Wbrew pozorom, nie jest to krakowska tradycja, lecz warszawski zwyczaj, który przywędrował do Krakowa w połowie wieku XIX, jak podaje Ambroży Grabowski w książce "Dawne zwyczaje krakowskie”.

    ciąg dalszy na www.pozatym.pl
  • Wianki '09

    Jun 22 2009, 9h48 por EooN

    Sob 20 VI – Wianki 2009

    Zapraszam na mojego bloga, we wpisie "Let love rule" przeczytacie o Wiankach widzianych moimi oczami. Pozdrawiam : )

    http://18stringsofawesomeness.blogspot.com/
  • Wianki 2009 na kilku fotach

    Jun 21 2009, 15h07 por bajej

  • Koncert - Kraków

    Abr 15 2009, 11h00 por lucypek