• Kupa(mięci)

    Dez 21 2007, 21h59 por mizumizumi

    Sob 15 XII – Hey
    W czarnych trzewikach żwawo wymaszerowała.Stojąc na środku sceny,mając za soba reszte brygady "Hey"...Kaśka oznajmiła iż kończy się już powoli ich jubileuszowa trasa koncertowa... i szybko przeszli do dzieła.

    Błyszczało,kręciło,wciągało...
    Kupa rewelacyjnej muzyki !
    Kupa dobrej roboty oświetleniowców i dźwiękowców!
    Kupa ludzi,naprawdę świetnie sie bawiących!

    Jako support tej całaj trasy koncertowej,znęcone zapachem taj kupy wszystkiego...zlaciały się Muchy.Niezły bzzyk,średnie show...czekam na więcej bzzykania.

    Był to bez wątpienia najlepszy jak do tąd koncert Heya jaki widziałem.
  • "byłam, jestem i będę"

    Dez 17 2007, 20h06 por armir_tlotr

    Sob 15 XII – Hey
    Sob 15 XII – Hey / muchy

    "(...) wreszcie jest zespół - bez martyrologii, nadętej sztuki, cholernej misji i wielkiej pretensji" - tak o Muchach napisała w grudniowej "machinie" Anna Gacek. Może troszkę za duzo, a może wymagania urosły bezpodstawnie po kolejnych pochwałach / w tym od "trójki"/... cóż, trzeba było ufać tylko i wyłącznie sobie - pokarało...
    nie odbieram Muchom ich zasług (genialne wykonanie "telefonów" w duecie z "hey'em"!!!) i wkładu w polski rynek muzyczny, nie wątpię, że pod koniec trasy koncertowej można się nieco wypalić, może i trema kolejny raz zjadła... niemniej support nie zachwycił, no ale czy "hey" potrzebuje jakiegokolwiek WSPARCIA?!

    Czy można coś napisać o samym koncercie Kachy i spółki? Odpowiedź: zawsze można! Bo i zawsze jest tu coś do napisania! Tym razem nie było tak komercyjnie, jak na Równi Krupowej w Zakopanem, ani tak ostro, jak na krakowskich juwenaliach, było trochę rytmicznie…
  • "duch ciało opuścił"

    Dez 16 2007, 23h09 por radium226

    Sob 15 XII – Hey


    A więc było tak. Miasteczko Studenckie AGH, bo gdzieżby indziej jak nie wśród studenckiej braci :) no a jak MS AGH to Studio. A jak Studio to niekończące się kolejki do szatni po koncercie. Oj feee tak się nie robi oj nie. no i to z narzekań, bo teraz to już przyjemności.

    Na ten koncert zjawiłem się głównie za sprawą mojej dziewczyny, która mieszka w tej najpiękniejszej z stolic naszej Polski, no i dzięki jej miłości do Much, którą w niej zakrzewiłem. Na początku, nie brałem na serio tego, że to koncert Hey. Mój błąd.

    No więc na granie trzeba było tradycyjnie poczekać z godzinkę, ostatnio nie mogę trafić na koncert który by się punktualnie zaczął. No i wchodzi na scenę 3 panów z jakże wspaniałego poznańskiego zespołu, który zowie się Muchy :) Niestety po jakichś 5-6 kawałkach dotarło do mnie że to support i że chłopaki już się z nami żegnają. :( Publika była dosyć spora z czego chłopaki były zadowolone. Był nawet element Miasta Poznań, czyli nie tylko ja byłem tam z rodzimych ziem Wielkiej Polski. …
  • Tam, gdzie maliny się kończą

    Dez 16 2007, 4h52 por Nartireczek

    Sob 15 XII – Hey

    Najpierw zagrały Muchy, które rozlepiwszy efektowne skądinąd lepy na publiczność, same się na nie złapały. Zespół świeży, młody, nowy - nie ma doświadczenia w graniu scenicznym, dlatego możliwość wystąpienia na niej traktuje bardziej jako grzebanie w plażowej piaskownicy, przy którym piasek lata na prawo i lewo nie rzadko wpadając w oczy, niż tworzenie babek i zamków, które cieszą choć przez chwilę. Mimo wszystko pozwolili wierzyć, że po kolejnym przypływie, na plażę przyjdą z koparką zamiast grabek. Ogólna ocena ***. Coś co pozostanie na długo w pamięci, to kapitalny duet Nosowskiej i wokalisty Much, którzy wykonali razem utwór z repertuaru Republiki "Telefony, telefony" - 2 specyficzne wokale przekrzykujące się wzajemnie oddały pełnię interpretacji tekstu Ciechowskiego - chaosu informacji i niemożliwością komunikacji ogólnoludzkiej. Może przy okazji kolejnej trasy koncertowej Muchy nie będą w supporcie, ale featuring Hey :)