Trail of dead. Grupa Kultowa, wychwalana, otoczona mistycznym zapachem. Jednak równie często opluwana i miażdzona przez 'fanów' i recenzentów za dwie ostatnie płyty jakże różne od ich najsłynniejszych dokonań. Wreszcie, po długim oczekiwaniu przybyli do Polski by wystąpić w 'szpanerskim' hard rock cafe w Warszawie. By dać jedno z najbardziej emocjonujących widowisk rockowych tego roku/ostatnich lat w polsce.
nieco po 22.00 kwintet pojawił się na scenie (wspomagany przez technicznego grającego czasem na gitarze basowej). Podkręcający skutecznie emocje wstęp z 'World's apart' przechodzi gładko w "Gargoyle waiting" - utwór niezwykły, porażający surowością i emocjami. Tak jak cały występ Traili.
Widać iż jest to nieco inny zespół niż ten świeżo po wydaniu 'source tags and codes'. Znacząca rola klawiszu (na których grał również Jason i Conrad), mniejsza rola basu (którego przez większość setu nie było). …